Od jakiegoś czasu zastanawia mnie, czy w Gliwicach jest i jeśli tak, to gdzie, dobra przestrzeń miejska? Chodzi o taką przestrzeń, do której mieszkańcy miasta chętnie przybywają i w której z przyjemnością przebywają. Przestrzeń, w której można dobrze spędzić czas, pozwolić sobie na krótszą bądź dłuższą chwilę relaksu – po prostu wypoczynku od codziennego stresu miejskiego życia. A w Gliwicach wiele można by wyliczyć przestrzeni, które wręcz istnieją jako miejsca stresu, w przeważającej mierze złej energii. Jedną z nich byłoby z dużym prawdopodobieństwem skrzyżowanie ul. Zwycięstwa i Wyszyńskiego z nadal obecnymi tam tirami. Inne miejsce to z pewnością stale zatłoczona ul. Dworcowa, co gorsza ulica tak naprawdę bez wyrazu z całkowicie przypadkową architekturą w samym centrum miasta. Jeszcze innym takim miejscem jest zapewne ul. Częstochowska. Przed paroma laty zapowiadano tam kompleksowy remont fasad, ale jak to bywa w naszym grodzie nad Kłodnicą, znów skończyło się na obietnicach. Owszem kilka budynków nieznacznie poprawiło swoją estetykę, choć niewiele ma to wspólnego z planami, jakie kiedyś tam chciano zrealizować. No i ul Wrocławska, także miejsce raczej przysparzające o spory ból głowy. Zastanawiać może tylko, jak mieszkający tam gliwiczanie wytrzymują tę nieustanną gonitwę samochodów?
Z pewnością do kompletu można by doliczyć tutaj kolejne ulice, w tym Pszczyńską i Rybnicką. Trudno w ich rejonie szukać wytchnienia. Ktoś powie, że żyjąc w mieście trzeba się liczyć w jakiejś mierze z takimi to jego urokami. To prawda, ale miasto musi też oferować mniejsze czy większe oazy wypoczynku, czyli miejsca, w których chętnie chce się przebywać. W których panuje dobra, bo pozytywna energia.
Typuję tutaj jedno z niewielu takich miejsc w Gliwicach – Park im. Chopina wraz z unikatową na skalę kraju Palmiarnią Miejską. To przestrzeń – tak naprawę w samym centrum miasta –, w której pośród na szczęście zadbanej zieleni – tutaj ukłon w stronę MZUK – można wypocząć. Warto podkreślić ten fakt, bo są w mieście też i inne parki, choćby jeden z większych – Park im. Chrobrego będący w zupełności przeciwieństwem wypielęgnowanego Parku Chopina. Jest też Park przy ul. Chorzowskiej, ale raczej trudno się tam jakoś zapuszczać, bo miejsce w niewielkim stopniu może kojarzyć się z bezpieczeństwem.
Są też skwery – dobrze, że w ostatnim czasie poddawane liftingowi. A ten wśród nich chyba najpopularniejszy i najchętniej ‘obsiadywany’ to Skwer Dessau. Szkoda jednak, że nadal nie działa na nim nie tak dawno zniszczona fontanna i to pomimo jakże zachwalanego przez włodarzy miasta monitoringu. Odnowiony nie tak dawno skwer za Urzędem Miejskim wraz z kompozycją figur „Macierzyństwo” cieszy się jakoś mniejszym powodzeniem i to pomimo sympatycznej pergoli. Również ławki przy pomniku Piłsudskiego są raczej pustawe. Może ożywienie tego miejsca dzięki jego przebudowie – miejmy nadzieję, że będzie to ciekawa aranżacja wraz z fontannami – zachęci mimo wszystko do chwili odpoczynku. Choć huk sporego tam ruchu samochodowego, w tym nadal przemierzających miasto tranzytem tirów może zbytnio nie zachęcać do zatrzymywania się w tym miejscu.
Jest też Plac Krakowski, ale jakoś brak pomysłu na to miejsce, oczywiście poza momentami okolicznościowych imprez. Nieomal jednosezonowo działająca tam przed laty fontanna – miejmy nadzieję, że te planowane na Placu Piłsudskiego nie podzielą jej losu – raczej straszy, niż dodaje blasku temu miejscu. Dziwić może to, że nikt w zieleni miejskiej nie rozważył przekształcenia tego specyficznego ‘strupa’ choćby w oryginalny kwietnik. Może są tutaj jakieś formalne przeciwwskazania bądź bariery? Zastanawiające jest w ogóle to, że nie podejmuje się też próby naprawy samej fontanny. Może to się już nie opłaca? A opłaca się mieć w ogóle dysfunkcyjne urządzenia w tzw. małej architekturze miejskiej, które raczej miasto kompromitują i szpecą, aniżeli dodają mu blasku?
Może, o ile uda się zrealizować ambitny projekt przebudowy ul. Akademickiej, to właśnie ten kwartał miasta stanie się dobrą przestrzenią publiczną. Za urzeczywistnienie planów warto trzymać kciuki!
Zatem jak się wydaje, to przede wszystkim Park Chopina jest przestrzenią, która wydaje się pulsować dobrą energią. Jest też Rynek, tradycyjne miejsce spotkań ‘mieszczuchów’, choć w tym roku z racji jego przebudowy konsekwentnie wyłączony z pełnienia tej funkcji. Jest też Starówka, która mogłaby także stać się taką przestrzenią, w szczególności zmieniony na deptak wraz z fontanną Kaczyniec. Można by też zastanowić się, czy nie zmienić roli Placu Inwalidów, który obecnie jest tylko i wyłącznie parkingiem, a w dobrej koncepcji urbanistycznej miasta również mógłby być dobrą przestrzenią miejskiego wypoczynku, koniecznie z placem zabaw dla dzieci, których – jak się ostatnio okazało – jest w samym centrum Gliwic jak na lekarstwo.
Dobra przestrzeń miejska zachęca mieszkańców do cieszenia się swoim miastem. Skłania do przebywania w nim, a nie tylko szybkiego załatwiania spraw i uciekania z niego. Jak wiadomo, liczba gliwiczan od lat niestety maleje. Z pewnością wiele jest tutaj czynników, ale do dobrego zarządzania miastem należy z pewnością stwarzanie w nim miejsc, do których jego mieszkańcy chcą przybywać, które chcą współtworzyć, by w nich bywać. Nie jest dobrze, kiedy po pracy szuka się jak najszybciej okazji do ucieczki z niego, bo wówczas przestrzeń miejska zaczyna umierać. I tak naprawdę smutny jest – przede wszystkim w weekendy – obraz opustoszałej ul. Zwycięstwa, lub jak kto woli drugiej Bankowej, która w niczym nie przypomina reprezentacyjnej arterii tętniącego życiem – nomen omen – prawie dwustu tysięcznego miasta.
















