Archiwum | Gliwice

Wyjątkowo drogi plac zabaw

Tagi: ,

Wyjątkowo drogi plac zabaw

Opublikowano 03 września 2010 przez Patryk Płuciennik

Serwis nGliwice.pl otrzymał “Alarm” od pani Agnieszki Bliskiej dotyczący horrendalnych kwot, jakie miasto zapłaciło za wybudowanie placu zabaw.

Plac Mickiewicza kosztował około 400 000 zł (jego remont), natomiast na plac Bottrop (znany bardziej jako “park Bolka i Lolka”) miasto przeznaczyło 880 000 zł ze względu na plac zabaw – jak twierdzi pani Iwona Kokowicz z Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych.

Otwarty w Warszawie integracyjny plac zabaw ufundowany przez Port Lotniczy Okęcie (wizualnie dużo większy i z dużą ilością zabawek) to wydatek rzędu 420 000 zł. Dodatkowo został od dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych (m.in. tablice do nauki alfabetu Braille’a oraz szerokie podjazdy i zjeżdżalnie), a nawierzchnię pokrywa miękki, antypoślizgowy granulat gumowy.

Ile miasto zapłaciło za huśtawkę, bujankę, karuzelę i piaskownicę? BIP MZUK-u milczy na ten temat…

Komentarzy (3)

Choroba tramwajowa, czy na pewno?

Tagi: , ,

Choroba tramwajowa, czy na pewno?

Opublikowano 30 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Poniżej przedstawiam Państwu krótką polemikę z panem Aleksandrem Pińskim, który w 2008 napisał tekst:

Choroba tramwajowa, Wprost (numer: 39/2008 – 1344)

Aby skorzystać z największej zalety tramwaju, czyli tego, że nie stoi on w korkach, nie potrzeba wcale… tramwaju. W krajach anglosaskich rozwija się tzw. systemy BRT – błyskawicznego transportu autobusowego (Bus Rapid Transit). Dzięki wydzielonym pasom pierwszeństwa przed samochodami, specjalnym, nawet dwukrotnie większym autobusom i przystankom wzorowanym na stacjach metra są one równie szybkie jak tramwaje. A przede wszystkim są kilkakrotnie tańsze.

Artykuł będzie opierał się na tym, że komunikacja miejska ma być przede wszystkim tania? Tak, nie musi być ekologiczna, wygodna, czy użyteczna?

Poza tym z opisu na Wikipedii o samym BRT jasno wynika, że ich “ekologiczność” ma sens w momencie kiedy używa się trakcji elektrycznych.

Takie systemy wprowadziły już na przykład amerykańskie metropolie Boston, Cleveland, Chicago, Miami, Los Angeles, Las Vegas czy brytyjskie Leeds.

Powoływanie się na USA jeśli chodzi o komunikację miejską to pierwszy strzał w kolano. Polecam “Wpuszczeni w korek” (http://video.google.com/videoplay?docid=-8275720622562586204) pokazujący jak General Motors na zawsze zabiło tramwaje, by nie dać alternatywy dla samochodów.

(…)

Wziął ten apel pod uwagę m.in. prezydent Rudy Śląskiej Andrzej Stania. – Po likwidacji jednej trzeciej linii tramwajowych i zastąpieniu ich autobusami obniżylibyśmy nasze wydatki na komunikację miejską o jedną czwartą. Za zaoszczędzone pieniądze moglibyśmy wybudować nowe jezdnie tam, gdzie do tej pory były tory – mówi „Wprost” Stania.

Dalej o pieniądzach, które są ważne, ale… czy nasz zdrowie nie jest ważniejsze? Nie warto byłoby porozmawiać o emisji szkodliwych związków?

Oficjalnym powodem wspierania transportu szynowego jest to, że jest rzekomo przyjazny dla środowiska. Rzekomo, bo wszystkie dowody na to, że jest inaczej, są przez unijnych polityków ignorowane. W 2003 r. Royal Melbourne Institute of Technology w Australii ogłosił raport, z którego wynika, że tramwaje emitują sześć razy więcej gazów cieplarnianych niż autobusy. Nie chodzi o bezpośrednią emisję spalin przez tramwaje, lecz przez elektrownie, które muszą wytworzyć prąd potrzebny do ich zasilania.

Nazwa Instytutu bardzo ładna, ale cóż to za raport, gdzie można go znaleźć?

Politycy nie chcą także zauważyć, że na rynek wchodzą coraz bardziej ekologiczne autobusy. Na przykład polska firma Solaris produkuje autobus hybrydowy, napędzany silnikiem elektrycznym oraz tradycyjnym dieslem. Taki pojazd wydala do atmosfery o 80 proc. mniej zanieczyszczeń od tradycyjnego. Firma przygotowuje także całkowicie elektryczny autobus, który w ciągu kilku lat pojawi się na rynku. Będzie miał wszystkie zalety tramwaju bez jego wad (to m.in. konieczność budowy torowiska – kilometr kosztuje nawet do 10 mln zł).

Tutaj autor sam sobie zaprzecza, najpierw twierdzi, że elektrownie emitują spaliny, by wytworzyć prąd dla tramwajów, ale już po chwili okazuje się, że ten sam prąd jest w porządku w przypadku autobusów.

Szybki jak autobus

Koncepcję BRT po raz pierwszy wdrożono pod koniec lat 80. w brazylijskim mieście Kurytyba (to drugie po Chicago największe na świecie skupisko Polaków za granicą). W porównywalnej z Warszawą metropolii (ma około 1,8 mln mieszkańców) nie ma tramwaju, metra ani kolejki miejskiej. Cały transport publiczny zapewniają autobusy, z których korzysta 85 proc. mieszkańców miasta. Poruszają się wyznaczonymi pasami i mają pierwszeństwo przed samochodami. Pasażerowie wchodzą do nich ze specjalnych platform, które znajdują się na tym samym poziomie co podłoga autobusu. Obliczono, że to znacznie przyspiesza i usprawnia ruch. Z tego samego powodu bilety kupuje się przy przystanku – tak jak na stacjach metra. Specjalnie dla systemu BRT szwedzkie Volvo wyprodukowało autobusy, które mogą pomieścić 270 osób (tradycyjny „przegubowiec” przewozi nie więcej niż 170 pasażerów). Z takiej komunikacji – jak wynika z badań – zadowolonych jest 89 proc. mieszkańców Kurytyby.

I znowu troszkę z Wikipedii: Curitiba now plans a “light metro” to replace “bus rapid transit (BRT)” in a major corridor. W Seattle korzystano z BRT, ale w zeszłym roku otworzyli Link Light Rail, który będzie rozbudowywany.

Komentarzy (45)

Zapomniany zabytek

Tagi: , ,

Zapomniany zabytek

Opublikowano 30 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Dworek Szobiszowicki w Gliwicach to miejsce o bardzo specyficznym klimacie. Wszystkie modernizacje i przebudowy nigdy nie dotyczyły bryły budynku, dlatego już przed wejściem czuć niepowtarzalną średniowieczną atmosferę.

O współczesnej historii tego zapomnianego przez miasto XIII-wiecznego budynku rozmawialiśmy z mieszkanką dworu.

Komentarzy (2)

Woda stoi – winnych brak

Tagi: ,

Woda stoi – winnych brak

Opublikowano 25 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Gliwice, ul. Karpacka. To tutaj stoi woda w piwnicach już od 3 miesięcy. Mieszkańcy nie otrzymali pomocy zarówno od miasta jak i Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jednocześnie boją się każdego dłuższego deszczu, bo wody może być więcej… a to wszystko za sprawą betonowej ściany, będącej częścią autostrady A1.

Komentarzy (9)

PO wyjaśnia

Tagi: , , ,

PO wyjaśnia

Opublikowano 18 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Stanowisko przewodniczącego gliwickich struktur Platformy Obywatelskiej RP w odpowiedzi na artykuł „Prezydent Frankiewicz: to porażka PO”.

W odpowiedzi na zarzuty Pana Zygmunta Frankiewicza oraz wypowiedzi Pana Marka Pszonaka przedstawione przez “Gazetę Gliwicką” z dz. 11.08.2010r. w artykule pt. “Prezydent Frankiewicz: to porażka PO” wnioskuję o zamieszczenie w najbliższym numerze “Gazety Gliwickiej” poniższego stanowiska gliwickich struktur Platformy Obywatelskiej RP.

“Z oburzeniem zapoznaliśmy się z treścią zarzutów Pana Zygmunta Frankiewicza, który w niewybredny sposób komentuje fakt, że wyborach samorządowych 2010r. naszym kandydatem na prezydenta jest doktor Zbigniew Wygoda. Dziwi nas takie stanowisko, tym bardziej, że Pan Frankiewicz nie jest członkiem Platformy Obywatelskiej i jako osoba bezpartyjna nie powinien zaprzątać sobie głowy wewnętrznymi sprawami którejkolwiek partii funkcjonującej w Gliwicach. Mamy nadzieję, że w zakresie obowiązków prezydenta Gliwic nie leży wyznaczanie partiom politycznym ich kandydatów na prezydenta miasta w zbliżających się wyborach.

Pan doktor Zbigniew Wygoda, ceniony lekarz i naukowiec, oraz doświadczony działacz inicjatywy społecznej uzyskał druzgocące poparcie w głosowaniu Rady Powiatu PO (na około 30 członków 4 było przeciw).

Jego doświadczenie w zarządzaniu w publicznej służbie zdrowia jest niepodważalne.
Ma też stosowne wykształcenie poparte dyplomem Kolegium Zarządzania Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Pan doktor Wygoda jest członkiem Platformy Obywatelskiej.
To on jest kandydatem PO na prezydenta Gliwic. I to o jego poparcie w nadchodzących wyborach prosimy gliwiczan. Gliwice zasługują na zmianę władz samorządowych.

Bulwersująca i wyjątkowo manipulująca jest wypowiedź Pana Marka Pszonaka o swoich planach kandydowania z list PO w najbliższych wyborach do Rady Miejskiej. Pan Pszonak od kilku miesięcy jest zawieszony w prawach członka PO i nie może chociażby z tego tytułu być kandydatem PO na radnego w jesiennych wyborach.

Mamy nadzieję, że Pan Frankiewicz i jego współpracownicy swoją uwagę w ostatnich miesiącach sprawowania władzy w Gliwicach poświęcą sprawom Gliwiczan i przestaną marnować czas, energię i pieniądze na manipulowanie opinią publiczną i uprawianie czarnej propagandy.”

Z poważaniem

Poseł Andrzej Gałażewski,
Przewodniczący Koła Platformy Obywatelskiej RP w Gliwicach.

Komentarzy (29)

Gliwice – dobra przestrzeń miejska?

Gliwice – dobra przestrzeń miejska?

Opublikowano 18 sierpnia 2010 przez sebush

Od jakiegoś czasu zastanawia mnie, czy w Gliwicach jest i jeśli tak, to gdzie, dobra przestrzeń miejska? Chodzi o taką przestrzeń, do której mieszkańcy miasta chętnie przybywają i w której z przyjemnością przebywają. Przestrzeń, w której można dobrze spędzić czas, pozwolić sobie na krótszą bądź dłuższą chwilę relaksu – po prostu wypoczynku od codziennego stresu miejskiego życia. A w Gliwicach wiele można by wyliczyć przestrzeni, które wręcz istnieją jako miejsca stresu, w przeważającej mierze złej energii. Jedną z nich byłoby z dużym prawdopodobieństwem skrzyżowanie ul. Zwycięstwa i Wyszyńskiego z nadal obecnymi tam tirami. Inne miejsce to z pewnością stale zatłoczona ul. Dworcowa, co gorsza ulica tak naprawdę bez wyrazu z całkowicie przypadkową architekturą w samym centrum miasta. Jeszcze innym takim miejscem jest zapewne ul. Częstochowska. Przed paroma laty zapowiadano tam kompleksowy remont fasad, ale jak to bywa w naszym grodzie nad Kłodnicą, znów skończyło się na obietnicach. Owszem kilka budynków nieznacznie poprawiło swoją estetykę, choć niewiele ma to wspólnego z planami, jakie kiedyś tam chciano zrealizować. No i ul Wrocławska, także miejsce raczej przysparzające o spory ból głowy. Zastanawiać może tylko, jak mieszkający tam gliwiczanie wytrzymują tę nieustanną gonitwę samochodów?

Z pewnością do kompletu można by doliczyć tutaj kolejne ulice, w tym Pszczyńską i Rybnicką. Trudno w ich rejonie szukać wytchnienia. Ktoś powie, że żyjąc w mieście trzeba się liczyć w jakiejś mierze z takimi to jego urokami. To prawda, ale miasto musi też oferować mniejsze czy większe oazy wypoczynku, czyli miejsca, w których chętnie chce się przebywać. W których panuje dobra, bo pozytywna energia.

Typuję tutaj jedno z niewielu takich miejsc w Gliwicach – Park im. Chopina wraz z unikatową na skalę kraju Palmiarnią Miejską. To przestrzeń – tak naprawę w samym centrum miasta –, w której pośród na szczęście zadbanej zieleni – tutaj ukłon w stronę MZUK – można wypocząć. Warto podkreślić ten fakt, bo są w mieście też i inne parki, choćby jeden z większych – Park im. Chrobrego będący w zupełności przeciwieństwem wypielęgnowanego Parku Chopina. Jest też Park przy ul. Chorzowskiej, ale raczej trudno się tam jakoś zapuszczać, bo miejsce w niewielkim stopniu może kojarzyć się z bezpieczeństwem.

Są też skwery – dobrze, że w ostatnim czasie poddawane liftingowi. A ten wśród nich chyba najpopularniejszy i najchętniej ‘obsiadywany’ to Skwer Dessau. Szkoda jednak, że nadal nie działa na nim nie tak dawno zniszczona fontanna i to pomimo jakże zachwalanego przez włodarzy miasta monitoringu. Odnowiony nie tak dawno skwer za Urzędem Miejskim wraz z kompozycją figur „Macierzyństwo” cieszy się jakoś mniejszym powodzeniem i to pomimo sympatycznej pergoli. Również ławki przy pomniku Piłsudskiego są raczej pustawe. Może ożywienie tego miejsca dzięki jego przebudowie – miejmy nadzieję, że będzie to ciekawa aranżacja wraz z fontannami – zachęci mimo wszystko do chwili odpoczynku. Choć huk sporego tam ruchu samochodowego, w tym nadal przemierzających miasto tranzytem tirów może zbytnio nie zachęcać do zatrzymywania się w tym miejscu.

Jest też Plac Krakowski, ale jakoś brak pomysłu na to miejsce, oczywiście poza momentami okolicznościowych imprez. Nieomal jednosezonowo działająca tam przed laty fontanna – miejmy nadzieję, że te planowane na Placu Piłsudskiego nie podzielą jej losu – raczej straszy, niż dodaje blasku temu miejscu. Dziwić może to, że nikt w zieleni miejskiej nie rozważył przekształcenia tego specyficznego ‘strupa’ choćby w oryginalny kwietnik. Może są tutaj jakieś formalne przeciwwskazania bądź bariery? Zastanawiające jest w ogóle to, że nie podejmuje się też próby naprawy samej fontanny. Może to się już nie opłaca? A opłaca się mieć w ogóle dysfunkcyjne urządzenia w tzw. małej architekturze miejskiej, które raczej miasto kompromitują i szpecą, aniżeli dodają mu blasku?

Może, o ile uda się zrealizować ambitny projekt przebudowy ul. Akademickiej, to właśnie ten kwartał miasta stanie się dobrą przestrzenią publiczną. Za urzeczywistnienie planów warto trzymać kciuki!

Zatem jak się wydaje, to przede wszystkim Park Chopina jest przestrzenią, która wydaje się pulsować dobrą energią. Jest też Rynek, tradycyjne miejsce spotkań ‘mieszczuchów’, choć w tym roku z racji jego przebudowy konsekwentnie wyłączony z pełnienia tej funkcji. Jest też Starówka, która mogłaby także stać się taką przestrzenią, w szczególności zmieniony na deptak wraz z fontanną Kaczyniec. Można by też zastanowić się, czy nie zmienić roli Placu Inwalidów, który obecnie jest tylko i wyłącznie parkingiem, a w dobrej koncepcji urbanistycznej miasta również mógłby być dobrą przestrzenią miejskiego wypoczynku, koniecznie z placem zabaw dla dzieci, których – jak się ostatnio okazało – jest w samym centrum Gliwic jak na lekarstwo.

Dobra przestrzeń miejska zachęca mieszkańców do cieszenia się swoim miastem. Skłania do przebywania w nim, a nie tylko szybkiego załatwiania spraw i uciekania z niego. Jak wiadomo, liczba gliwiczan od lat niestety maleje. Z pewnością wiele jest tutaj czynników, ale do dobrego zarządzania miastem należy z pewnością stwarzanie w nim miejsc, do których jego mieszkańcy chcą przybywać, które chcą współtworzyć, by w nich bywać. Nie jest dobrze, kiedy po pracy szuka się jak najszybciej okazji do ucieczki z niego, bo wówczas przestrzeń miejska zaczyna umierać. I tak naprawdę smutny jest – przede wszystkim w weekendy – obraz opustoszałej ul. Zwycięstwa, lub jak kto woli drugiej Bankowej, która w niczym nie przypomina reprezentacyjnej arterii tętniącego życiem – nomen omen – prawie dwustu tysięcznego miasta.

Komentarzy (8)

Komunikacja w Gliwicach

Tagi: , , , , ,

Komunikacja w Gliwicach

Opublikowano 18 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Przypomnijmy sobie rozmowę z profesorem Kazimierzem Kłoskiem (z marca 2010) dotyczącą problemów komunikacyjnych Gliwic. Nic od tego czasu się nie zmieniło, nie poczyniono żadnych działań wskazujących chociaż na chęć zmiany układu komunikacyjnego naszego miasta.

W pierwszej części poruszyliśmy temat, tak zwanego, wąskiego gardła na ul. Pszczyńskiej przy zjeździe z węzła Sośnica oraz zastanawialiśmy się jaką politykę transportową wybrały Gliwice. Druga część zawiera wypowiedzi na temat: obwodnicy Gliwic, komunikacji miejskiej, Drogowej Trasy Średnicowej oraz podsumowanie rozmowy.

Czy Wy, jako mieszkańcy Gliwic, jesteście zadowoleni z rozwiązań komunikacyjnych w naszym mieście? Wolicie dojechać do centrum samochodem czy skorzystać z komunikacji miejskiej?

Komentarzy (4)

Tak wyglądają najcenniejsze kamienice w mieście

Tagi: , ,

Tak wyglądają najcenniejsze kamienice w mieście

Opublikowano 06 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Internauta podesłał do serwisu nGliwice.pl bardzo ciekawe zdjęcia wraz z komentarzem:

(…) to budowle pod nadzorem konserwatorskim. Wśród nich znajdują się takie, które mają/miały “prawdziwą” secesyjną ornamentykę fasady – w Gliwicach jest tylko kilka takich obiektów – motywy natury, roślinne… etc. (vide szkice Mehoffera czy Wyspiańskiego). Tam też zachowały się oryginalne witraże… To Królowej Jadwigi – skandal!

Komentarzy (5)

Gliwice z góry – galeria

Gliwice z góry – galeria

Opublikowano 06 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Tak prezentują się Gliwice na zdjęciach Piotra Musioła wykonane z wieży kościoła Wszystkich Świętych.

Komentarzy (7)

Gliwice, stare Miasto – NOWY ŚWIAT, czyli?

Tagi: , ,

Gliwice, stare Miasto – NOWY ŚWIAT, czyli?

Opublikowano 05 sierpnia 2010 przez sebush

Kto czytał nie tak dawno „Nowiny Gliwickie” – jedno z lipcowych wydań – zapewne natrafił na tekst o wizji nowego centrum Gliwic. Tekst na tyle ciekawy, że wyraża zmianę koncepcji zagospodarowania ścisłego Śródmieścia oraz gliwickiej Starówki. I nie byłoby w tym nic zadziwiającego, gdyby nie fakt, że pod ową nową koncepcją podpisuje się obecny prezydent miasta.

Co zakłada owa koncepcja? Po pierwsze uczynienie z ul. Zwycięstwa deptaku, a wraz z nim ożywienie tej części miasta poprzez powstanie tutaj licznych kafejek, restauracji oraz otwarcie ekskluzywnych sklepów. Piękne, nieprawdaż? Ale na ile prawdzie? Zwłaszcza kiedy pamięta się o tym, że to ostatnia dekada rządów obecnej ekipy w UM doprowadziła do tego, iż bez wszelkich zastrzeżeń ulica ta mogła by nazywać się ulicą Bankową. Jeśli ktoś zada sobie trud policzenia ilości występujących przy ul. Zwycięstwa placówek finansowych łącznie z wszelkimi kasami kredytowo-pożyczkowymi, znajdzie ich tam ponad 25! Mały lokalny rekord. Prawdziwe zwycięstwo gospodarki kapitalistycznej!

Ale to nie wszystko, gdyż ul. Zwycięstwa jako deptak ma łączyć we wspomnianej wizji dwa centra. Jedno komunikacyjno-handlowe w pobliżu dworca PKP, który niebawem ma również zostać poddany kompleksowemu remontowi (drobne prace widać już dziś). Już dziś istnieje w tej okolicy FORUM. Drugie centrum o charakterze kulturalnym ogniskować ma się wokół remontowanego obecnie (nie bez protestów) Rynku. Także Starówka ma odzyskać swój blask. Owe dwa centra połączone wyłączoną z ruchu kołowego ul. Zwycięstwa mają się zatem stać nowym centrum Gliwic. Chciałoby się rzec, że piękna to wizja, ale czy naprawdę realna? Co ciekawe, ów deptak w miarę możliwości powinien zostać przedłużony w kierunku ul. Wieczorka, która miałaby się stać także przestrzenią życia kulturalno-handlowego tej części miasta. Zatem – jak widać – wyruszając spod dworca kolejowego można by w przyszłości dotrzeć spokojnie – idąc przysłowiowo z nogi na nogę – aż do kościoła Podwyższenia Krzyża. Czyż w sumie nie byłoby to cudowne? Ale na ile realne?

Koncepcja ta, która w jakiejś mierze stanowi połączenie różnych już pomysłów na zagospodarowanie gliwickiego Śródmieścia i na dzień dzisiejszy zrujnowanej Starówki, rodzi jednak fundamentalne pytanie. A mianowicie, dlaczego do tej pory nie była wcielana w życie? Dlaczego – wręcz z jakąś premedytacją – lokowano kolejne banki przy ul. Zwycięstwa zmieniając jej historyczny charakter jako reprezentacyjnej arterii miasta? Arterii, która powinna tętnić życiem do późna, a nie zamierać wraz z zamknięciem ostatnich drzwi w banku? W weekendy w ogóle wydaje się być prawie całkiem wymarłą, gdyż instytucje finansowe – jak wiadomo przecież od dawna – mają w tym czasie chwile wolne od pracy. Wnikliwy obserwator przestrzeni miejskiej dostrzeże i ten fakt, że i oto na Rynku osiadł już jakiś czas temu pewien bank. Na szczęście tylko jeden! Przed inwazją banków uchroniła się wyłącznie Starówka. Bankowa epidemia nie dotknęła jej, gdyż rozpoznano może, że z racji specyficznego uroku tej części miasta mało osób tam zagląda. Oczywiście nie chodzi tutaj o demonizację instytucji bankowych, a o istotną kwestię, że życie mieszkańców miasta nie ogranicza się tylko do korzystania z instytucji banku. Banki z drugiej strony przydałyby się na wielu miejskich osiedlach.

‘NOWY ŚWIAT i stare Miasto’ – lub też odwrotnie – to w sumie dobry slogan marketingu miejskiego, jedynie rzecz w tym, że tak naprawdę niewiele ma on w sobie konkretnej treści. Wrocław reklamuje się jako ‘miasto spotkań’, Poznań informuje, że jest ‘miastem know-how’, a bliższe Gliwicom Katowice kuszą sloganem ‘miasta wielkich wydarzeń’. A co mówi osobom zainteresowanym Gliwicami tekst: ‘stare Miasto NOWY ŚWIAT’? Obecnie chyba nie za dużo?

Na stare miasto, czyli Starówkę jakoś wstyd brać przyjezdnych gości, miejscowi natomiast wiedzą, jak ona wygląda. A nowy świat, to chyba też coś więcej niż sama nazwa ulicy – Nowy Świat? Nadal mało reprezentacyjna, choć swoją siedzibę ma tam Gliwicki Teatr Muzyczny. Również kończy się tam przedłużona jakiś czas temu linia ‘tramwajobusa’ A4. Może tym nowym światem są tzw. Nowe Gliwice? Ale czy nie za bardzo peryferyjnie położone? Bądź też Strefa Ekonomiczna z fabryką Opla? Może jednak kolejne centra handlowe? Lub właśnie węzeł Gliwice-Sośnica?

We wspomnianym tekście w „Nowinach Gliwickich” mowa jest też o możliwości powrotu do miasta nie tak dawno zlikwidowanego tramwaju. Czyżby było to oko puszczane w stronę wyborców? A może jednak refleksja nad niepowetowaną dla wielu gliwiczan stratą oraz energią protestu, jaką ona wywołała u wielu mieszkańców miasta? Jakie faktycznie nastąpią zmiany, czas sam pokaże. W sumie tak jak zawsze. Byle przyniosły one autentycznie coś dobrego budując niezapomniany klimat grodu nad Kłodnicą.

Komentarzy (8)

Psi problem

Tagi: ,

Psi problem

Opublikowano 04 sierpnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Niedawno został otwarty, po remoncie, plac Mickiewicza. W upalne dni możemy teraz odpoczywać na ławeczce patrząc na remont ulicy Wieczorka. Jednak, tak naprawdę, niewiele się zmieniło. Postawiono kilka nowych ławek, stojaki na rowery, posiano trawę i… to właściwie tyle.

W parku pojawili się już spacerowicze ze swoimi psami. Co zrobić, jeśli nasz pupil wypróżnił się na skwerku? Oczywiście posprzątać. Jest nawet automat z torebkami na psie nieczystości . Wystarczy wrzucić 50 groszy i… głucho.

Nie bez powodu ktoś naskrobał na nim „szkoda państwa pieniędzy”. Mieszkańcy twierdzą, że tak jest już od dłuższego czasu i nikt nie przejął się zepsutym dystrybutorem woreczków.

Niestety to nie koniec problemów. Nawet jeśli zaopatrzyliśmy się w torebki w innym miejscu, na placu Mickiewicza nie uświadczymy specjalnych pojemników, gdzie można wyrzucić nieczystości.

Komentarzy (2)

Gliwicka Starówka – pomysł na rewitalizację z Rybnika

Tagi: ,

Gliwicka Starówka – pomysł na rewitalizację z Rybnika

Opublikowano 03 sierpnia 2010 przez sebush

Jakiś czas temu Dziennik Zachodni – wydanie z połowy lipca 2010 – donosił o znaczącym poruszeniu budowlanym na rybnickiej Starówce. I nie są to absolutnie wirtualne poczynania, z jakimi od minionych wyborów mamy do czynienia w Gliwicach, a realna przemiana oblicza tej części Rybnika. To poruszenie to autentyczna rewitalizacja tamtejszej Starówki, czy jak ktoś woli, ulic wokół rybnickiego Rynku.

Pomysł z Rybnika jest prosty! Warto dodać, że jest to pomysł rybnickiego magistratu, który w przeciwieństwie do gliwickiego, nie tylko obiecuje i rozciąga wizje, ale faktycznie działa. Lub raczej pozwala działać mieszkańcom miasta. Zresztą tak, jak stanowią o tym reguły demokracji i lokalnej samorządności obywateli. Ów pomysł i przyzwolenie na działanie zasadza się na tym, że rybnicki magistrat postanowił zwolnić z podatku wszystkich tych, którzy zabiorą się za remont kamienic, a oferta jest na tyle ponętna, że dotyczy okresu dziesięciu lat. Zatem każdy, kto podejmie się remontu swojego budynku położonego w obrębie rybnickiej Starówki, otrzymuje zwolnienie z podatku do wysokości zainwestowanej kwoty. A że chęć wśród rybniczan jest, to wystarczy spojrzeć na coraz piękniejsze kamienice wokół Rynku, a także w jego okolicach. Kto nie wierzy, niech wybierze się sam. W końcu Rybnik nie leży aż tak daleko od Gliwic. Przynajmniej geograficznie.

A w Gliwicach ani pomysłu, ani zmian na lepsze. Szarość panuje prawie wszechobecnie. Może nie powinna ona konkurować z szarością budynku UM przy ul. Zwycięstwa. Może brak pomysłu jest właśnie pomysłem? Owszem mamy remont płyty głównej gliwickiego Rynku, przed laty, co ciekawe także tuż przed wyborami, tj. w roku wyborczym, poddano liftingowi kamienice, później również Ratusz, obecnie wspomnianą płytę. I niby ma to swoją logikę, choć jeśli dobrze sięgnąć pamięcią w czas miniony. Czas obietnic przedwyborczych z okresu wyborów do dobiegającej końca obecnej kadencji władzy samorządu lokalnego, to właśnie też i wówczas obiecywano zmiany w obrębie gliwickiej Starówki. I jakże, zmiany są, szkoda, że raczej na gorsze, bo wybite okna w budynkach na Kaczyńcu, szare, brudne kamienice na innych ulicach Starówki, jakoś bardziej napawają sceptycyzmem co do wiary w plany i obietnice lokalnej władzy, niż chęcią obdarzenia jej zaufaniem.

Pamięta ktoś jeszcze planowane i tym samym obiecywane wielkie zamiary inwestycyjne na terenie gliwickiej Radiostacji? Miało tam powstać znaczące Muzeum Historii Radia i Sztuki Mediów ze sporym zapleczem konferencyjnym i wystawienniczym. Miejsce dialogu i refleksji nad historią i snucia wizji przyszłości. Dzisiaj oprócz odnowionego placu wokół wraz ze zmiennym szczęściem działającymi fontannami trudno szukać tam kompleksu, jaki kilka lat temu zapowiadały pięknie wykoncypowane wizualizacje dostępne na stronach internetowych gliwickiego magistratu. Kto nie wierzy, niech poszuka w stosownych archiwach. No cóż, może znów tendencyjnie? Ale mimo wszystko zgodnie ze stanem faktycznym.

Za hucznie zapowiadaną przed laty rewitalizację gliwickiej Starówki warto trzymać także i dziś kciuki. Może nowa władza w Gliwicach po jesiennych wyborach będzie chciała skorzystać z rybnickiego pomysłu i nie będzie twierdzić – jak ta dzisiejsza –, iż wszystko wie lepiej, więc bez krytyki proszę, bo rolą mieszkańców grodu nad Kłodnicą jest tylko jej słuchać. I szkoda też – teraz jednak tendencyjnie –, że pieczołowitość, z jaką wyrywa się tory istniejącego od XIX wieku w mieście tramwaju, nie towarzyszy remontowi uliczek mimo wszystko pełnej uroku gliwickiej Starówki.

Komentarzy (5)

Zbigniew Wygoda kandydatem PO

Tagi: , ,

Zbigniew Wygoda kandydatem PO

Opublikowano 27 lipca 2010 przez Patryk Płuciennik

Zarząd Powiatowy Platformy Obywatelskiej oficjalnie zatwierdził dr n. med. Zbigniewa Wygodę jako kandydata Platformy Obywatelskiej na stanowisko prezydenta Gliwic w nadchodzących jesiennych wyborach samorządowych.

Komentarzy (28)

Kolejka miejska

Tagi:

Kolejka miejska

Opublikowano 27 lipca 2010 przez Patryk Płuciennik

Podczas likwidacji linii tramwajowej, prezydent Gliwic zapowiedział utworzenie kolei miejskiej łączącej Sośnicę z Łabędami. Przyjrzyjmy się co wykonano, aby takie połączenie utworzyć.

Urząd Miejski zamówił wstępne opracowanie zasadności utworzenia takiego połączenia. Możemy w nim przeczytać o sytuacji komunikacyjnej Gliwic (oraz Pyskowic), przybliżonym położeniu przystanków kolejowych (istniejące: Łabędy, Gliwice, oraz nowych: Os. Kopernika, Zabrska, Sośnica). Są także wyliczenia kosztów finansowych uruchomienia (bardzo optymistyczne). Znajduje się również ważne zdanie: wspólny bilet autobus miejski – kolej (jeden z kluczowych warunków powodzenia przedsięwzięcia).

Samo opracowanie nie mogło stanowić podstawy do jakiegokolwiek uruchamiania połączeń. Co najwyżej mogło rozpocząć dyskusję. W takim właśnie tonie do propozycji uruchomienia połączeń Sośnica-Łabędy odniósł się Marszałek (pamiętajmy, że UM Gliwice nie przedstawił planów dotyczących budowy przystanków w Sośnicy czy przy osiedlu Kopernika).

UM Gliwice nie był zbyt aktywny przy próbie uruchomienia tego połączenia – ograniczona się tylko do zamówienia opracowania oraz prośby do Marszałka o uruchomienie połączenia. Żadnych planów remontowych i budowlanych, żadnego przykładowego rozkładu, projektu połączeń autobusowych do dworców…

Sierpień 2009: UM Gliwice prosi o rozważenie uruchomienia połączenia.
Wrzesień 2010: Marszałek informuje, że “wyliczone koszty są zaniżone a prognozowane ilości pasażerów znacznie zawyżone, brakuje harmonogramu wprowadzania zmian na tej linii…” itp.
Listopad 2009: UM Gliwice: “opracowanie jest koncepcją wstępną i miało zainicjować dyskusję na ten temat. Akceptacja ze strony samorządu województwa byłaby dla nas sygnałem do rozpoczęcia działań”.
Grudzień 2009: Marszałek prosi Przewozy Regionalne o ocenę koncepcji.
19 czerwca 2010: autor artykułu prosi o informację z UM Gliwice o wykonanych pracach dotyczących połączenia. Otrzymuję informację o działaniach do grudnia 2009 wymienionych powyżej – po tym czasie nic się nie działo.
6 Lipiec 2010: autor artykułu prosi Marszałka o informację w tej samej sprawie.
7 lipiec 2010: Marszałek prosi Przewozy Regionalne o odpowiedź na pismo z grudnia 2009 r.
9 lipca 2010: PR przekazują pismo, w którym możemy wyczytać m. in.:

Korzystniejsze wydaje się włączenie postulowanej trasy Łabędy – Sośnica do głównej linii Gliwice/Łabędy – Katowice – Sosnowiec – D.Górnicza i w jej ramach budowa nowych przystanków Sośnica – os.Bema, os.Kopernika oraz ewent. wydłużenie części kursów do Łabęd lub Pyskowic, co polepszyłoby skomunikowanie ośrodka gliwickiego z pozostałymi miastami aglomeracji.

W nowym rozkładzie jazdy 2009/2010 na trasie Katowice – Gliwice zwiększono liczbę kursujących pociągów z 64 do 78. W dalszej perspektywie, obok wzrostu ilości kursów, istotna jest rozbudowa przystanków na głównej linii aglomeracyjnej oraz lepsza korelacja z transportem publicznym i indywidualnym.

Interesujący jest mały zapał UM Gliwice dotyczący utworzenia tego połączenia. Dla zwykłego obywatela przygotowano odpowiedź zawierającą ocenę propozycji w ciągu kilku dni. Oceny, na którą czekał Urząd Miasta Gliwice oraz Marszałek przez 7 miesięcy.

Czego teraz powinni oczekiwać mieszkańcy od władz miasta?

Pewnie działań zmierzających do budowy przystanku w Gliwicach Sośnicy oraz lobbowania przedłużenia istniejących połączeń do Łabęd/Pyskowic (lub proponowanego przez pasażerów połączenia Bytom-Opole/Kędzierzyn Koźle). Już samo umożliwienie zatrzymywania się pociągów w Gliwicach Sośnicy ułatwiłoby skomunikowanie tej dzielnicy z centrum miasta (i to bez potrzeby dofinansowania połączeń – pociągi jeżdżą i tak.. Potrzebne jest za to sfinansowanie budowy przystanku).

Adam Dziura (adas.jogger.pl)

Zachowano pisownię oryginalną.

Zdjęcie: Archiwum MM

Komentarzy (6)

Co zawiera tajemniczy dokument?

Tagi: , , ,

Co zawiera tajemniczy dokument?

Opublikowano 25 lipca 2010 przez Patryk Płuciennik

W zeszłym roku podobno Urząd Miasta Gliwice zlecił Politechnice Śląskiej przygotowanie opracowania dotyczącego systemu transportowego do 2030 roku. Piszę „podobno”, bo jak się niedawno okazało, urzędnicy twierdzą, że nikt niczego nikomu nie zlecał.

Czy w takim razie powstał „Model zintegrowanego systemu transportowego Gliwic do 2030 r.”?
Tak.

Co zawiera – niestety, dokładnie nie wiadomo.

Urząd Miasta informuje nas, że profesorowie z Politechniki Śląskiej wykonali ów raport na zlecenie rektora i to on jest jego właścicielem. Niestety do tej pory nie doczekaliśmy się publikacji raportu do wiadomości publicznej.

Oto nieoficjalne informacje, jakie udało mi się zdobyć.

„Model został wykonany dla rektora, ale Urząd Miasta był nim zainteresowany. Było spotkanie, w którym uczestniczył rektor, prezydent i jeszcze kilka osób. (…) Tam było trochę błędów, ale było tylko kilka miesięcy na jego sporządzenie – to były szczegóły wynikające z pośpiechu prac. Ten projekt został odrzucony i nigdy nie ukazał się jako oficjalne opracowanie dla Gliwic. Wszystkim kazano milczeć.

(…)

Później został przedstawiony alternatywny model systemu transportowego, przygotowany przez urzędników. Całkowicie pomijał komunikację szynową, dlatego nawet nie było z czym ani z kim dyskutować… To wszystko, co mogę panu powiedzieć.”

Co, w takim razie, zawiera „Model zintegrowanego systemu transportowego Gliwic do 2030 r.”? Najprawdopodobniej są to informacje całkowicie niewygodne dla obecnej władzy. Może okazało się, że według naukowców trzeba inwestować w zbiorową komunikację szynową?

Możemy się tylko domyślać – póki nie otrzymamy pełnego dokumentu, który jako instytucja publiczna Politechnika Śląska ma obowiązek udostępnić.

Jednak cała sprawa pachnie bardzo brzydko już z dużej odległości.

Komentarz (1)

Szpital nieprzyjazny pacjentom

Tagi: ,

Szpital nieprzyjazny pacjentom

Opublikowano 22 lipca 2010 przez Patryk Płuciennik

Oto sytuacja, która przydarzyła mi się w szpitalu wojskowym w Gliwicach w dniu 21.07.2010 r. około godziny 17.00.

Z bólem palca dłoni pojechałam do ww. szpitala na dyżur chirurgiczny. Wcześniej dzwoniłam do swojej przychodni „Toszecka”, aby się dowiedzieć czy przyjmuje jeszcze chirurg, otrzymałam wiadomość, że nie, ale dyżuruje w szpitalu wojskowym.

W izbie przyjęć pani pielęgniarka zapytała mnie, w jakim celu tu przybyłam? Odpowiedziałam, że boli mnie od wczoraj wieczora palec, a dziś w godzinach południowych nagle zaczął w szybkim tempie puchnąć, otrzymałam odpowiedz, że ta pani jest od 26 lat pielęgniarką i wie, że takie rzeczy się nie zdarzają… i powinnam rano odwiedzić swoją przychodnię (więc jak miałam rano pójść do przychodni skoro nic się jeszcze z tym palcem „strasznego” nie działo, dodając, że ludzie „czasami” rano pracują…).

Następnie poinformowała mnie, że mam poczekać, aż pan doktor przyjmie wszystkich pacjentów, a potem grzecznie zapytać czy mnie przyjmie. Poinformowałam panią, że mam w domu małe dziecko, które zostawiłam z obcą osobą (sąsiadką, która tez nie będzie z obcym dzieckiem do wieczora siedzieć- poprosiłam ja o 1 godzinę opieki).

A ww. pani odpowiedziała mi – „pani prywatne problemy mnie nie interesują…”
Chodziło mi konkretnie o to, aby poszła tam sama i zapytała lekarza czy mnie przyjmie (wydaje mi się ze to jest jej obowiązek), bo palec naprawdę bolał i mogłam w tym czasie po prostu poszukać innego lekarza w innej przychodni, który by mi pomogli bez proszenia!

Podziękowałam za „pomoc” i wybrałam się do pokoju nr. 23 przyjmuje tam lekarz pierwszego kontaktu, bez rejestracji weszłam do gabinetu i zapytałam czy mój stan wymaga leczenia. I tu spotkałam się z naprawdę miłym lekarzem, który chciał mi pomóc (potwierdził, że potrzebuje pomocy chirurga, poprosił o rejestrację…). I tu napotkałam kolejny problemem: nie zostałam przyjęta, ponieważ nie należę do „ich rejonu” i niestety nie uzyskam pomocy!

Koniec końców zostałam zmuszona do pójścia do lekarza chirurga prywatnie… Kosztowało mnie to mnóstwo nerwów i CENNEGO czasu no i pieniędzy. Więc, po co te finansowe składki…?

A okazało się, że mam zanokcicę (zapalenie ropne związane z zakażeniem wałów paznokciowych wymagającą chirurgicznej interwencji + uzupełniane antybiotykami).

Piszę to, dlatego, żeby ostrzec innych przyszłych pacjentów szpitala wojskowego, żeby wiedzieli, iż pani z rejestracji decyduje o losie pacjenta! A nie lekarz!

Internautka Kasia

Zachowano pisownię oryginalną.

Komentarzy (6)

Kawa na gliwickiej Starówce

Tagi: ,

Kawa na gliwickiej Starówce

Opublikowano 22 lipca 2010 przez sebush

Może warto zacząć od symbolu aktualnych zmian w Gliwicach, czyli od tramwaju. Kiedyś w Gliwicach można było dojechać tramwajem aż do placu Inwalidów Wojennych, miejsca graniczącego z gliwicką Starówką, ale dziś to już dość odległe, bo przedwojenne czasy. Nie tak dawno jeszcze można było udać się na gliwicką Starówkę także tramwajem. Tutaj idealnym miejscem wysiadki był przystanek – Muzeum. Idąc później ul. Krótką i Średnią, a przechodząc przez wspomniany tu plac w kilka minut dotrzeć można było na gliwicką Starówkę oraz Rynek. Dziś opcja z tramwajem niestety odpada. Owszem wprowadzono linię autobusową, ale i on już nie jeździ. Powodem jest kompleksowa ‘amputacja’ torowiska na ul. Dolnych Wałów. Tak też nie pozostaje dzisiaj nic innego, jak piesza wędrówka we wspomniany w ten rejon Gliwic.

Kawa na Starówce, bo do niej zachęcam, to pewna filozofia patrzenia na miasto – na jego architekturę, ludzi, na jego rytm życia. I będzie to jednak też patrzenie krytyczne, gdyż dziś niewiele pozostało w Gliwicach przestrzeni, w których to spokojnie można napić się przysłowiowej małej czarnej jak i ‘wejść’ w ów rytm miasta.

Jeśli spojrzeć na ul. Zwycięstwa – ktoś w jednym z komentarzy sugerował zmianę jej nazwy na ul. Bankową – trudno znaleźć miejsce, w którym można by napić się kawy. Owszem jest tradycyjny Karmelek, który o dziwo przetrwał wszelkie ‘ubankowienia’ innych lokali na tej ulicy. Ważne, by nadal mógł służyć jako dobry ‘kawowy przerywnik’ w codziennej bieganinie między poszczególnymi salami operacyjnymi banków. Jest też możliwość szybkiej, trochę ‘papierowej’ kawy w McDonald’s. Jak się wydaje, tę opcję preferują chyba przede wszystkim młodzi gliwiczanie. Z ‘makdonaldową’ kawą zapuścić się można jak najbardziej w zieleń parku Chopina, by w plenerze, niby w centrum miasta, a jednak na jego uboczu wypić swoją McCafé. Na myśl przychodzi też ciekawy lokal kawiarniany przy ul. Zwycięstwa, w którym serwuje się wiele dobrych smaków kawy. Jest to Cynamon Cafe. Dużym plusem tego miejsca jest widok na główną arterię miasta, gdzie można wyczuć puls jej codziennego życia. Niestety jest to widok bez gliwickiego tramwaju. Szkoda, że w okresie letnim trudno tutaj szukać kawiarnianego ogródka. Niestety takie są formalne uwarunkowania tego miejsca. Ogródek na ul. Zwycięstwa oferuje jedynie McDonald’s. Wspomniany Karmelek lekko wysuwa kilka stolików na chodnik. Wszechobecne banki – co niektóre może i serwują swoim klientom – filiżankę kawy, ale próżno szukać w nich stolików i parasolek. Na głównej ulicy miasta trudno dopatrzeć się kawiarnianych ogródków. Może kiedyś Zwycięstwa będzie jednak deptakiem? I aby komplet był tutaj pełny, kawy napijemy się też w Sphinxie, ale to tak jak McDonald’s przede wszystkim restauracja, a nie kawiarnia.

A wracając do gliwickiej Starówki to w sumie na próżno szukać tam kawiarni. Jest tam kilka pubów, w których napić się można zapewne i małej czarnej, jednak ich główny napój to mimo wszystko piwo. I widać tutaj pewną przedziwną niemoc wobec owej Starówki, która przed laty miała zostać poddana rewitalizacji…

Rewitalizacja to z jednej strony odnowienie infrastruktury i architektury danego obszaru miasta. Jednak przede wszystkim to jego ożywienie. Czy na gliwicką Starówkę wróciło życie? Ocenić może to każdy sam, kiedy przemierza ów kawałek miasta. Przez gliwicką Starówkę najczęściej przemyka się, pokrótce załatwia się coś, ale raczej na niej nie przebywa, bo i gdzie? Wyjątkiem tutaj jest kilka wspomnianych już pubów, ale też te raczej oferują krzesła i kanapy wewnątrz niż stoliki na zewnątrz – w ogródku czy na tarasie. Wiele jest na Starówce przestrzeni niewykorzystanej, jak choćby obszar za Zamkiem Piastowskim bądź też w okolicach kościoła Wszystkich Świętych. Wstydem byłoby chcieć się pochwalić gliwickim Kaczyńcem, który jest miejscem o sporym potencjale kulturalnym, ale nadal jest on jakoś pustawy, konsekwentnie zaniedbany. Wybierając się z dzieckiem na spacer na próżno szukać na Starówce placu zabaw dla dzieci, ławek między starymi kamienicami. Gorący czy wręcz roztopiony asfalt – zwłaszcza w takim okresie jak tegoroczne lato – nie zachęca do przebywania. Również szarość większości kamienic, sporadycznie o bardziej optymistycznych barwach nie zaprasza do poznawania tej części miasta. Wyjątkiem jest wyremontowany Zamek Piastowski, jak i znajdujący się przed nim skwer z działającą już na szczęście fosą – fontanną. Warto, by było tutaj więcej takich miejsc.

Wracając do kawy, ktoś powie, że najsmaczniej oczywiście smakuje ona na Rynku, w jednym z jego ogródków. I z pewnością to prawda, jednak w tym roku opcja ta jest niestety stuprocentowo w tym miejscu niemożliwa. Remont płyty głównej Rynku wyklucza na cały sezon letni delektowanie się smakiem kawy. Może za rok uda się napić w ponownie otwartym Rynku kawy latte bądź mocca, wpatrując się przy tym jednocześnie w rytm miasta, w wędrówki przechodniów – jego mieszkańców oraz odwiedzających je – oby coraz liczniej – turystów. Wato, by też i Starówka stała się miejscem zachęcającym gości z bliska i z daleka do przyjemnego po niej spaceru, ważne, by z miejscami, w których spróbować będzie można nie jeden smak dobrej kawy.

Komentarzy (31)

Protest związkowców na torach

Tagi: , ,

Protest związkowców na torach

Opublikowano 22 lipca 2010 przez Patryk Płuciennik

Komentarzy (8)

Gliwice miastem turystycznym?

Tagi: , ,

Gliwice miastem turystycznym?

Opublikowano 22 lipca 2010 przez sebush

Już za niedługo Gliwice staną się miejscem przecięcia się głównych arterii komunikacyjnych w Polsce. A jak chcą niektórzy, w Europie. Będzie to miało znaczenie, o ile już nie ma, dla wzmocnienia potencjału gospodarczego miasta, ale nie tylko jego. Ważnym pytaniem jest kwestia Gliwic jako miasta atrakcyjnego dla turystów – polskich, europejskich, światowych. Zastanawia mnie, na ile Gliwice w ogóle są miastem turystycznym? I co mają do pokazania bądź zaoferowania potencjalnym przybyszom z zewnątrz, którzy zechcą zatrzymać się na trasie swoich autostradowych wojaży między A4 a A1?

Wchodząc na stronę internetową Urzędu Miasta – www.gliwice.eu – znaleźć można zakładkę: Dla turystów. A w niej polecane miejsca: Rynek z Ratuszem, Kościół Wszystkich Świętych, Poczta Główna, Zamek Piastowski, Palmiarnia – to propozycje bliższe centrum. Te dalsze to np. Radiostacja, Lotnisko, Kąpielisko Leśne. Pytanie jakie się tutaj nasuwa, to kwestia, co ów nawiedzający Gliwice turysta ma począć, kiedy nie włada językiem polskim? Wszystkie opisy pozbawione są jakiejkolwiek wzmianki w języku angielskim (chyba najbardziej uniwersalnym), bądź też niemieckim (ważnym przecież z racji historycznych uwarunkowań grodu nad Kłodnicą). Nie wspominając o wersji francuskojęzycznej, czy też np. rosyjskiej, bądź hiszpańskiej.

Sprawa języków innych niż polski to jeden aspekt. Innym jest to, że turysta nieznający miasta, musi na własną rękę wyznaczyć sobie trasę jego zwiedzania. Trudno będzie mu znaleźć jakąś sugestię wędrówki miejskimi ulicami do obranych przez siebie celów. W tym także sugestię zobaczenia “po drodze” innych ciekawych miejsc.

I tak np. idąc z Rynku do Palmiarni można wybrać trasę przez ul. Krótką, zajrzeć do Galerii Brama, udać się następnie przechodząc przez Plac Inwalidów (obejrzawszy tutaj np. ostatnimi czasy dobrze odrestaurowany budynek dawnej poczty, dziś Powiatowego Urzędu Pracy, o którego wcześniejszej funkcji trudno nota bene szukać jakiejś wzmianki na nim samym, a przecież jego architektura może intrygować i sugerować jak najbardziej pytanie o jego przeszłość) ulicą Średnią obok tablicy upamiętniającej dawną gliwicką Synagogę i jej unicestwienie (dobrze, że o tę wzmiankę zadbano przed laty!) ku Willi Caro – dzisiejszej siedzibie Muzeum w Gliwicach. Szkoda, że i tutaj brak stosownej tablicy informującej o tym miejscu i jego historii. Zatrzymać można się na parę chwil przy Skwerze Valenciennes (może warto byłoby tutaj wspomnieć skąd ta nazwa? Inną sprawą jest na dzisiaj niezbyt zachęcający stan tegoż miejsca, aby dłużej tam po przebywać). Obejrzeć można następnie nieźle wyremontowany i zaaranżowany Skwer Doncaster z cyklem figur “Macierzyństwo” (też brak stosownej informacji w tym miejscu – kto, co i dlaczego?). Turystę może i tutaj zastanowić pochodzenie nazwy skweru. Być może zasugeruje mu ona, o ile skojarzy ją z nazwą wcześniejszego miejsca, że chodzi tutaj może o jakieś powiązania Gliwic z innymi miastami w Europie? Wędrując dalej, tym razem mostem-deptakiem nad Kłodnicą dotrze w pobliże Parku Chopina, a w nim odnajdzie (chyba bez większych problemów) budynek Palmiarni Miejskiej.

O taką sugestię trasy aż prosi się na wspomnianej stronie UM w Gliwicach. I jak najbardziej w językach czytelnych dla gości nie władających językiem polskim. W końcu przecięcie się autostrad A1 i A4 to przecięcie się dróg europejskich. Warto pamiętać zatem o potencjale tkwiącym w tym skrzyżowaniu, także w aspekcie turystycznym. A ten – jak subiektywnie mogę stwierdzić – wydaje się być zaniedbany bądź co najmniej mało widoczny.

Inna uwaga, to istniejąca na stronie UM wzmianka o istnieniu w Gliwicach Centrum Informacji Kulturalnej i Turystycznej. Jednak i tutaj pojawia się ten sam casus – brak jakiegokolwiek tekstu w języku angielskim, niemieckim, francuskim bądź rosyjskim. Czyżby nie chciano w mieście nad Kłodnicą turystów/ gości z innych krajów UE i nie tylko? Czy jeszcze nie dostrzega się potencjału tkwiącego w turystyce (trans)europejskiej? Gliwiczanie z pewnością dużo podróżują – po Polsce, Europie i świecie. Gliwice też są częścią tej całości. Warto by dojrzeć w nich także potencjał turystyczny. Bo aż nie chce się wierzyć, że go nie mają!

Komentarzy (19)

Restauratorzy o remoncie rynku

Tagi: , , ,

Restauratorzy o remoncie rynku

Opublikowano 19 lipca 2010 przez Patryk Płuciennik

Remont rynku trwa w najlepsze. Tylko dlaczego wybrano okres letni na takie zmiany? – to pytanie stawiają restauratorzy, którzy podczas 2 letnich miesięcy, dzięki wystawionym ogródkom zarabiają by utrzymać się cały rok.

Komentarzy (25)






Zaloguj się, aby mieć kontakt z innymi w nGliwice.pl:


Lista użytkowników

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Blip.pl

Użytkownicy serwisu

21 użytk. - Pokaż wszystkich

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Follow pluciennikpl on Twitter