Archiwum | Lokale

Kontrowersyjny obiad w gliwickim Sphinxie

Tagi:

Kontrowersyjny obiad w gliwickim Sphinxie

Opublikowano 05 września 2010 przez Patryk Płuciennik

Wybraliśmy się z żoną na piątkowy obiad do restauracji Sphinx na ul. Zwycięstwa, zamówiliśmy danie z nowości „Shoarma De Lux” – już wcześniej jedliśmy to w Arenie i było całkiem dobre.

Ku naszemu zdziwieniu kelner podał na talerzu jakąś bryję przemieloną i wyplutą przez kucharza. Poprosiliśmy kelnera do stołu i zapytałem , gdzie w karcie napisane jest, że danie to podawane jest w panierce. Usłyszałem wymijającą odpowiedź. Żona włączyła się do dyskusji: „to nie jest polędwica wieprzowa tylko schab”, a kelner na to, że zapyta się w kuchni.

Po jakimś czasie ponownie poproszony do stołu powiedział, że to jest polędwica, bo sam wdział ją na kuchni… no cóż, chyba ze szczura ta polędwica była. Nawet swojego psa czymś tak obrzydliwym bym nie nakarmił. Odradzam zdecydowanie to miejsce. Z bólem zapłaciliśmy rachunek i opuściliśmy lokal kulturalnie mówiąc do widzenia. Nikt nas nie pożegnał.

Empirycznie proszę nie sprawdzać prawdziwości moich słów, chyba że na własną odpowiedzialność. Ciekaw jestem czy inni gliwiczanie mieli nieprzyjemność tam cokolwiek konsumować i zgadzają się z moimi.

Grzegorz

Komentarz (1)

Snack Liban – libański fastfood na Dworcowej

Tagi: , ,

Snack Liban – libański fastfood na Dworcowej

Opublikowano 14 czerwca 2010 przez Patryk Płuciennik

Snack Liban to nowe, obowiązkowe miejsce dla miłośników libańskiego fast-foodu.

Niewielki lokal mieści się przy ulicy Dworcowej zaraz za Gliwickim Centrum Handlowym (obok Auto Boxu) i jest otwarty codziennie między 10:00 a 20:00.

Bar prowadzony przez dwóch Libańczyków pomimo swoich rozmiarów prezentuje się nieźle. Przy ścianach zamontowane zostały stoły oraz wysokie krzesła umożliwiające spożycie posiłku na miejscu.

Wygląd lokalu jest poprawny, ściany pomalowano jednym kolorem farby, jest przyjemnie, nieco zimno, ale przede wszystkim czysto.

W lodówce chłodzą się słodkie napoje w puszkach (cena: 3,50 pln). Nad nią leżą przekąski z mięsem, szpinakiem lub mini-pizze.

Za ladą umiejscowiono wielki piec, w którym wypiekane są wszystkie produkty przyrządzane w lokalu.

Menu nie jest zbyt obszerne, ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. W ofercie baru libańskiego znajdziemy pierożki (Moażanet), pizze (Manusz) oraz ich dużo mniejsze odpowiedniki.

Ceny prezentują się bardzo dobrze. Za małą porcję pierożków (6 szt.) z sezamem zapłacimy 5 pln (czas oczekiwania około 10 minut). Pizze z libańską kiełbasą, oliwkami, serem i sosem otrzymamy za 12,80 pln (czas oczekiwania około 7 minut).

Jedzenie jest bardzo dobre, a to za sprawą rewelacyjnego ciasta oraz faktu, iż wszystko wypiekane jest na bieżąco.

Jeżeli chcemy zjeść pizze na miejscu otrzymamy ją zwiniętą (na kształt znanego kebabu w cieście) – możemy za dopłatą zdecydować się na dodatki (pomidora, ogórki konserwowe) – tak zwana opcja „ekstra”.

Niestety nie ma możliwości zamówienia jedzenia do domu, za to możemy zadzwonić i poprosić o przygotowanie dania – tak by było gotowe, kiedy zjawimy się w Snack Libanie.

Komentarzy (6)

Bar Orientalny: Sai Gon

Tagi:

Bar Orientalny: Sai Gon

Opublikowano 07 maja 2010 przez Patryk Płuciennik

Orientalny bar „Sai Gon” przy ul. Piwnej 5. Zasugerowany słowami jednego z czytelników skierowałem moje kroki, gdy ostatnio miałem ochotę na azjatyckie jedzenie. Dużym plusem jest bagnisty plac, na którym można pozostawić samochód oddalony od lokalu około 50 metrów.

Bar w swojej ofercie ma potrawy z kuchni: wietnamskiej, chińskiej oraz orientalnej – czego może dowiedzieć się z menu. Lokal oferuje również darmowy dowóz w centrum Gliwic przy zamówieniu powyżej 15 pln. Możemy również zabrać danie na wynos. czytaj dalej…

Komentarzy (10)

Dobra Czajownia w Czeskim Cieszynie

Tagi: , , ,

Dobra Czajownia w Czeskim Cieszynie

Opublikowano 18 kwietnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Uzupełnienie – czyli to, czego nie dowiecie się oglądając krótki film.

„Dobra Czajownia” to rewelacyjne miejsce, gdzie można napić się znakomitej herbaty i zapalić fajkę wodną. Jeśli nie znasz czeskiego – bez obaw. Menu zostało przygotowane również z myślą o Polakach. Ogromną zaletą lokalu jest bardzo bogata oferta (ku zaskoczeniu?) herbat – same zielone zajmują ponad 5 stron.
czytaj dalej…

Komentarzy (3)

“Chińszczyzna” Dominium

Tagi: , , , ,

“Chińszczyzna” Dominium

Opublikowano 06 kwietnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Ulotki od Dominium z ich wspaniałym Chińskim Menu docierały do mojej zapchanej skrzynki pocztowej od dłuższego czasu.

Chińskie jedzenie? Trzeba spróbować. Może będzie lepsze niż w Silver Dragonie – co nie powinno okazać się takie trudne do osiągnięcia. czytaj dalej…

Komentarzy (7)

Zielone Pomidory

Tagi: , , ,

Zielone Pomidory

Opublikowano 17 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

„To Promila już nie ma”? To zdanie słyszę najczęściej od znajomych, gdy wspominam o nowej restauracji „Zielone Pomidory”, która zastąpiła na Wyszyńskiego znany w Gliwicach klub muzyczny.

fot. Patryk Płuciennik

Czy to dobra zmiana i nowy lokal znajdzie szybko stałych bywalców? Przekonajmy się, co ma do zaoferowania.
czytaj dalej…

Komentarzy (2)

Z wizytą u Króla Stasia

Tagi: , ,

Z wizytą u Króla Stasia

Opublikowano 11 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Tak jak obiecałem. Dzisiaj o 12.30 pojawiłem się w barze „U Króla Stasia” (lokal otwarty jest od poniedziałku do piątku od 10.00 do 17.00). Kolejka na co najmniej pół godziny, ale co tam – muszę spróbować tego „zdrowego, wegetariańskiego jedzenia” (w relacji jednej z gliwickich telewizji takie stwierdzenia padały).

fot. Patryk Płuciennik

czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Tagi: , ,

Cuda na kiju, czyli otwarto bar sałatkowy

Opublikowano 10 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Otworzyli bar sałatkowy. No, rewelacja! Już wiem, gdzie pójdę z Nowym na obiad następnym razem. Ale co się przy tym działo? Zdziwilibyście się.

Spędzona młodzież szkolna, która krzyczy wymuszone „hip, hip, hura” zaraz za bardzo marnym „wodzirejem”.

Jacyś przebierańcy na koniach.

Dyrektor szkoły.

Dwie telewizje gliwickie.

No… i oczywiście pan prezydent.

Takiej pompy dawno nie widziałem. Ciekawe jak wyglądała informacja prasowa „przybiegajcie czym prędzej, bo będzie nowy lokal z Gliwicach w budynku, który od parunastu lat straszył mieszkańców”? Rozumiem, szkoła otwiera bar, na dodatek nie taki zwykły, bo sałatkowy. Ale takie cyrki? Przecinanie wstęgi? Nie wierzę…Czy jak otwierano ten szpecący bar mleczny na Zwycięstwa też była taka impreza? Chyba przegapiłem.Co dalej? Czy teraz przy każdej sprzątniętej psiej kupie pojawi się ktoś z Urzędu Miasta wraz z wszystkimi możliwymi mediami? Tylko tak dalej…

No dobra. Jutro się przejdę do baru “U Króla Stasia”. Coś zjem, zrobię zdjęcie i napiszę coś więcej… oby dobre jedzenie mieli.

Komentarzy (0)

Tagi: , ,

Bio Yogi na zimę

Opublikowano 18 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Gotuj z Płuciennikiem. Pewnie zastanawiacie się, co jeszcze znajdziecie na tym blogu. Mogę Was zapewnić, że jeszcze Was zaskoczę. Bez obaw – poniższy filmik nie jest początkiem jakiejś serii, jak w przypadku Rozmów przy Mate, a jedynie efektem mojej chęci pokazania Wam jak przygotować niezbyt jeszcze popularny w Polsce napój o niespotykanym słodkim, a zarazem pikantnym smaku.

Zima nie ustępuje, dlatego na mroźne wieczory chciałbym polecić Wam przepyszną herbatę Bio Yogi, którą przygotowuje się na bazie czarnej herbaty i Yogi Tea.

Przepis jest bardzo prosty, jednak sporządzenie jej wymaga trochę czasu.

1. Doprowadzamy 1 litr wody do wrzenia.
2. Dodajemy 2 łyżeczki Yogi Tea i pod przykryciem gotujemy przez 15 minut.
3. Następnie dodajemy łyżeczkę czarnej herbaty (np. Rafaello) i zdejmujemy z palnika.
4. Odstawiamy na 15 minut.
5. Pozostaje tylko dodać mleka i cukru do smaku.
6. Gotowe. Smacznego!

Komentarzy (0)

Herbaciarnia Czajnik Gliwice – recenzja

Tagi: , ,

Herbaciarnia Czajnik Gliwice – recenzja

Opublikowano 06 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Zapraszam do lektury odświeżonego tekstu dotyczącego herbaciarni “Czajnik” w Gliwicach.

fot. Piotr Musioł

Ten lokal mogę wszystkim polecić z czystym sumieniem. Jak trafić do “Czajnika”? Herbaciarnia mieści się przy ulicy Fredry 4. Zapewne nie za dużo Wam to mówi, a więc dokładniej: idąc ze Zwycięstwa wzdłuż “balcerka” (mając go po prawej stronie) 50 metrów przed wejściem do parku Chopina po lewej stronie znajduje się wspomniany lokal. Otwarty jest od poniedziałku do soboty od 12.00 do 22.00 (w niedzielę od 14.00).

Dlaczego właśnie “Czajnik” zasługuje na uwagę? Z kilku powodów. Po pierwsze – i najważniejsze – niepowtarzalny klimat, który tworzy wspaniały orientalny wystrój, nastrojowa muzyka. Po drugie fachowa obsługa, która – mogę to powiedzieć z czystym sumieniem – zna się na rzeczy. O herbacie można tutaj rozmawiać godzinami, wymieniając opinie, spostrzeżenia i ciekawostki. Po trzecie ogromny wybór każdego rodzaju herbat.

Jeśli chodzi o sam lokal, to mamy do dyspozycji 6 loży (w tym jedna duża, dzielona), tak zwanych podestów oraz dwa stoliki. W lożach siedzimy po turecku, bądź w pozycji relaksacyjnej (z wyciągniętymi nogami), dla wygody mamy różnego rodzaju poduszki i poduszeczki, o które możemy się oprzeć lub podłożyć, gdzie nam się podoba. Lokal jest przyciemniony, przyjemnie zadymiony, klimatu dodają wszelakiej maści dywany oraz subtelne oświetlenie.

fot. Piotr Musioł

Dostajemy menu, wybieramy miejsce, gdzie chcemy spędzić najbliższy czas i za chwilę pojawia się kelner. W zależności od obłożenia lokalu herbatę otrzymamy po około 10 minutach, lub po 30 jeśli wybierzemy na przykład BioYogi, której parzenie wymaga dłuższej chwili.

Co w samym menu?

Wybór herbat jest ogromny. Czarne, czerwone, zielone, aromatyzowane, napary z owoców, Yerba Mate… na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Każda z herbat posiada właściwości, o których możemy przeczytać w menu (są tam też ciekawostki dotyczące pochodzenia herbaty) lub zapytać obsługę. Znajdziemy tutaj takie herbacianie specjały jak: Herbata Przeciw Grypie, Energy Guarana Tea (energetyzująca), Gemaicha (wyśmienita zielona herbata z dodatkiem między innymi ryżu), smakowe Mate (kaktusowe, Beduin, kokosowe, amaretto, cytrynowe, miodowy karmel i inne), napary (Rafa Koralowa, Hawajska Owocowa) oraz wiele, wiele innych. Poza tym jako dodatek możemy zamówić orzeszki (wasabi, pistacje, pikantne, miodowe), chipsy bananowe, różne owoce suszone, ciastka (pszenne, w czekoladzie) oraz fajkę wodną.

Fajka wodna to, można śmiało stwierdzić, specjalność “Czajnika”. Możemy wybrać spośród kilkunastu smaków. Zawsze nabita prawidłowo, długo paląca się, dająca świetny, smaczny dym. Jest idealnym dodatkiem do ciepłego napoju.

Z herbat polecam spróbować BioYogi, którą przygotowuje się na bazie mleka, przypraw i czarnej herbaty (na przykład Bananowej Wyspy). Należy pamiętać, że czas oczekiwania wynosi 30 minut. Jednak jeśli mimo to skusimy się na nią to jest to prawdziwa znakomitość! Ma słodki, ale pikantny cynamonowy smak. Jest to jedyna z niewielu herbat, która otrzymujemy posłodzoną. Do każdej innej, oczywiście, również możemy zamówić cukier, jednak odradzam. Zabijanie smaku w tej sposób nie jest wskazane.

fot. Piotr Musioł

Co jeszcze warto wiedzieć o “Czajniku”? Możemy dokonać rezerwacji (w weekendy wieczorem jest to polecane) za pomocą numeru telefonu 889 002 445. Rezerwacja kosztuje 10pln za godzinę, którą mamy zamiar spędzić przy herbatce, jednak te 10pln amy do wykorzystania w zamówieniu.

Polecam herbaciarnię “Czajnik” zarówno na długie zimowe wieczory, jak i latem jako miejsce, w którym zatrzymuje się czas i zapominamy o wszystkim celebrując picie herbaty, czy paląc fajkę ze znajomymi.

Przykładowe ceny:
- dzbanuszek herbaty: 9pln
- dzbanuszek herbaty BioYogi: 12pln
- yerba mate: 8pln
- fajka wodna: 20pln
- ciasteczka: 4pln

Rezerwacja Gliwice (ul. Fredry 4): 889 002 445,
rezerwacja Zabrze (ul. Wolności 254): 509 257 519.

Na koniec mała uwaga: palenie tytoniu powoduje raka, dlatego fajkę wodną zapalą tylko pełnoletni klienci.

Teraz herbaciarnia “Czajnik” również w Zabrzu – zobacz film.

fot. Piotr Musioł
fot. Piotr Musioł

Komentarzy (0)

Gdzie pójść na randkę w Gliwicach?

Tagi: ,

Gdzie pójść na randkę w Gliwicach?

Opublikowano 13 listopada 2009 przez Patryk Płuciennik

Gdzie pójść na randkę w Gliwicach? Takie pytanie zadają sobie Ci, którzy właśnie poznali wspaniałą kobietę, czy mężczyznę. W poniższym tekście przedstawię kilka propozycji, które można połączyć w całkiem miły wieczór.

Niektórzy mówią, że na początku nie powinniśmy iść „pomilczeć” do kina. Ja jednak się z tym nie zgadzam. 2 godziny w kinie na początek pozwolą nam nie tylko na swobodną rozmowę przez resztę wieczoru dotyczącą filmu, ale również tematy bardzo luźno z nim powiązane. Jakie kina mamy do wyboru? No niestety, tak naprawdę, dwa. „Sieciówkę” w centrum handlowym, która oferuje nam oprócz filmu popcorn, colę, batoniki i orzeszki oraz jednosalowe kino Bajka-Amok. Należy zadać sobie pytanie, idziemy na film, czy się najeść? Jeśli nie chcemy pochłaniać śmieciowego jedzenia w dużych ilościach, wybrałbym raczej tę drugą opcję ze względu na klimat małego kina. Warto też zauważyć, że zostało niedawno wyremontowane.

Po kinie wypadałoby znaleźć urokliwy lokal, w którym można spokojnie posiedzieć i porozmawiać. Mam kilka propozycji: cukiernio-kawiarnia „Karmel” (znana bardziej gliwiczanom jako „Karmelek”), kawiarnia Cynamon, herbaciarnia „Czajnik”,Karmelek to znakomite miejsce, aby porozmawiać. Muzyka w lokalu jest cicha, a wchodząc do środka usłyszymy raczej gwar rozmów. Proponuję usiąść na tak zwanym pięterku. Wtedy to zamówienie przyjedzie do nas windą (taka atrakcja), a i miejsce jest dużo bardziej przytulne. Zimowe ubranie możemy zawiesić na wieszaku. Co oferuje Karmelek? Przede wszystkim ogrom ciast do wyboru, ale nie tylko – w ich ofercie znajdziemy również desery lodowe oraz różne gorące napoje (gorącą czekoladę, czy kawę). Tutaj na pewno randka się uda.Herbaciarnia Czajnik to urocze miejsce niedaleko parku Chopina. Lokal mieści się w piwnicy. Co znajdziemy w menu Czajnika? Setki starannie podanych herbat, zielonych, czarnych, białych oraz przeróżne egzotyczne napoje. Możemy również napić się Yerba Matę. Poza tym podczas raczenia się gorącym naparem możemy skusić się na przeróżne orzeszki, ciasteczka lub inne dodatki. Naszej partnerce możemy również zaproponować wypalenie fajki pokoju. Klimat lokalu jest niepowtarzalny. Wszędzie poduszki, siedzimy na podestach otoczeni wspaniałym orientalnym wystrojem. Spokojnie można tutaj spędzić 2 godziny.Kawiarnia Cynamon. Niezły wystrój. Całkiem wygodne kanapy. Zakochani mogą zjeść desery lodowe, wypić herbatę lub piwo. Trudno tak naprawdę coś więcej powiedzieć o Cynamonie. To po prostu przeciętna kawiarnia, która niczym szczególnym się nie wyróżnia (no może poza częstotliwością mycia okien). Warto jednak zajrzeć z ciekawości.

Po posiłku proponuję wybrać się na spacer. I tu znowu możliwości jest kilka. Na pewno przechadzka w parku jest dobrym wyborem. Tylko na który się skusić? Na pewno park Chopina, bo to jedyne tak zadbane miejsce zielone w Gliwicach z palmiarnią w środku, przy tym blisko ul. Zwycięstwa. Jeśli chcemy nieco oddalić się od centrum warto zajrzeć również do parku Grunwaldzkiego.

Możemy przespacerować się po starówce, ale to propozycja raczej dla mało wrażliwych. Na pewno kościół Wszystkich Świętych oraz Katedra prezentują się wieczorem bardzo ładnie, gorzej jednak z niektórymi zaniedbanymi kamienicami.

Innym ciekawym miejscem w Gliwicach jest niedawno wyremontowana radiostacja. Najlepiej wybrać się tam jednak autobusem, czy samochodem. Sama powierzchnia nie jest imponująca, bo obejście radiostacji dookoła zajmie nam może 5 minut, ale znajdują się tam całkiem wygodne ławki. A jak tylko zostanie naprawione oświetlenie (podobno już naprawili) będziemy mogli podziwiać najwyższych w Europie obiekt drewniany w kolorach tęczy.

Sądzę, że powyższe propozycje sprawdzą się na początku, ale mogą być też miłą odmianą dla tych, którzy wieczory spędzają w pubach. Na pewno w jednym z miejsc się zakochacie i będziecie je odwiedzać regularnie.

Komentarzy (0)

Płuciennik w Krakowie (część pierwsza)

Tagi:

Płuciennik w Krakowie (część pierwsza)

Opublikowano 03 listopada 2009 przez Patryk Płuciennik

Tyle się nasłuchałem o świetnym Sheesha Barze w Krakowie. Kiedy o 17.00 w sobotę powiedziałem do kumpla „a może wyskoczymy do Krakowa” nie myślałem, że dwie godziny później będzie spacerował po krakowskim rynku. Na wszelki wypadek zrobiliśmy rezerwację na dwie osoby i pojechaliśmy.

Do lokalu wchodzimy przez pizzerię (najprawdopodobniej ten sam właściciel), kierujemy się schodami w dół. W środku od razu odczujemy bardzo dobry klimat, wszystko zostało przygotowane bardzo starannie, chociaż mam wrażenie, że nie zadbano o drobne szczegóły.

Sheesha klub jest duży, można na początku pogubić się szukając toalety.

Miła obsługa zaprowadziła nas do stolika, otrzymaliśmy menu. Ceny? Dosyć wysokie, fajka wodna 30pln, herbata 8pln, drinki od 20pln w górę.

Po chwili pojawiła się skąpo ubrana kelnerka, która przyszła odebrać nasze zamówienie. Wzięliśmy fajkę wodną o smaku jabłkowo-miętowym, herbatę migdałową i czekoladę na gorąco na początku. Aha, i jeszcze orzeszki, których nie było w karcie (o tym później). Niestety moje pierwsze pytanie okazało się dosyć niefortunne, bo oto kelnerka nie była mi w stanie powiedzieć jakiej marki tytoniu używają do nabijania sheeshy. „Mogę zapytać koleżankę” powiedziała, ale ja nie chciałem robić jej kłopotu, w sumie co za różnica i tak ją zamówimy.

Po krótkiej chwili otrzymaliśmy zamówienie.

Przeczytaj część drugą.


Udostępnij

Komentarzy (0)

Cynamonowa kultura

Tagi:

Cynamonowa kultura

Opublikowano 30 października 2009 przez Patryk Płuciennik

Tak oto reklamuje Cynamon Cafe spotkania z kulturą. Koncert jazzowo chillautowy, Tomasz Gondys. Takie “byki” znajdziemy na ich plakacie. Niski budżet? Być może. Tylko po co się tak ośmieszać? Nie każdy właściciel lokalu, w którym przywieszono reklamę będzie miał ochotę i możliwość to poprawić. Nieatrakcyjny plakat, w dodatku dwie brzydkie literówki.
fot. Patryk Płuciennik

Komentarzy (0)

Tylko dla czytelników: 10% zniżki w Czajniku w Zabrzu

Tagi: ,

Tylko dla czytelników: 10% zniżki w Czajniku w Zabrzu

Opublikowano 26 października 2009 przez Patryk Płuciennik

Specjalnie dla czytelników patrykpluciennik.pl promocja zorganizowana z herbaciarnią “Czajnik” w Zabrzu.

Kupon rabatowy uprawniający do 10% zniżki przy zamówieniu w lokalu. Aby skorzystać z tej promocji wystarczy zapisać na dysku poniższy obrazek i wydrukować.

Zniżki z kuponów nie sumują się.

Wystarczy wydrukować (akceptowany jest również druk czarno-biały).

Herbaciarnia “Czajnik” Zabrze:
- godziny otwarcia:
poniedziałek – sobota: 12.00 – 22.00,
niedziele i święta: 14.00 – 22.00.

Przykładowe ceny:
- fajka wodna: 20zł
- dzbanuszek herbaty: 9zł
- dzbanuszek herbaty BioYogi: 12zł
- yerba mate: 8złRezerwacje pod numerem: 509 257 519Zobacz film przedstawiający ten lokal – tutaj.

Udostępnij

Komentarzy (0)

Yerbowy “profesjonalizm” w Kredensie

Tagi: , ,

Yerbowy “profesjonalizm” w Kredensie

Opublikowano 04 października 2009 przez Patryk Płuciennik

Czasem w życiu bywa tak, że warto odwiedzić kumpla, który dopiero wrócił z dwumiesięcznego pobytu w Brazylii. Z blogerem Nowym (trochenowego.pl) byłem umówiony o 20.00 na gliwickim rynku. Przygotowany na wiele ciekawych i zaskakujących historii.

fot. Patryk Płuciennik

Niestety większość lokali była pełna lub miejsca były wolne tylko w salach dla palących. Nasze kroki skierowały nas do Kredensu.

Usiedliśmy i dostaliśmy jedno menu na 3 osoby, a właściwie dwa, bo jedno małe z napojami oraz duże z jedzeniem. Nieco mroczna pani po kilku minutach przyszła odebrać zamówienie. Znalazłem w menu „Yerba Mate – różne smaki”. Pomyślałem, trzeba sprawdzić. „Jakie są smaki Mate?” zapytałem naiwnie. Niestety kelnerka nie była mi w stanie odpowiedzieć. „Ja przyślę kolegę”. Hm, mają specjalistę od Yerba Mate? No nawet całkiem fajnie, profesjonalnie(?).

Po kilku chwilach pojawił się ów kelner. „Tak?” zapytał znacząco. Zrozumiałem, że on nie jest specjalistą od ostrokrzewu paragwajskiego, a jedynie lepiej wie, co mają na zapleczu.„Jakie są smaki Yerba Mate?” – powtórzyłem pytanie oczekując na odpowiedź.
„A… jest, tylko jeden – ziołowy… tylko taki, to znaczy chyba bez smaku.”Nie byłem na tyle śmiały, by pytać o markę tej Mate. Wypowiedź kelnera mówiła wszystko o tym lokalu.

Poprosiłem o chwilę cierpliwości. W mojej głowie pojawiały się na przemian myśli „to mate będzie ohydne” i „trzeba tego spróbować”.
„To ja przyjdę za 3 minuty.” – stwierdził kelner i zniknął.

Po dłuższym czasie pojawiła się kelnerka, którą poznaliśmy na początku naszej wizyty w Kredensie. „To ja jednak wezmę to Mate”. „Dobrze”.

W zaskakująco krótkim czasie na stoliku pojawiła się tykwa.

„Widzisz to, co ja?” zapytałem Nowego. On jeszcze nie widział. Bombilla (rurka do picia) została włożona na odwrót do tykwy. Nie wierzę. Naprawdę nikt tutaj nie ma pojęcia o parzeniu Yerba Mate i jej podawaniu? To po co mają to w menu, w ogóle!

Na koniec pozostało mi zapłacić 10pln i wyjść. Sama Yerba nie była zła w smaku. Na szczęście nikt jej nie zalał wrzątkiem, pewnie z lenistwa podczas podgrzewania wody. Ale udało im się. O drugim parzeniu mogłem tylko pomarzyć.

Nie polecam Kredensu. Na pewno więcej się tam nie pojawię.

Komentarzy (0)

Tagi: , , ,

Herbaciarnia otwarta w Zabrzu

Opublikowano 24 września 2009 przez Patryk Płuciennik

Mieszkańcy Zabrza doczekali się mojego ulubionego lokalu u siebie. Herbaciarnia “Czajnik” jest już otwarta. Magia tego gliwickiego lokalu została przeniesiona również na ul. Wolności 254 w Zabrzu.

Pobierz kupon zniżkowy 10%. Polecam!

Godziny otwarcia:
poniedziałek – sobota: 12.00 – 22.00,
niedziele i święta: 14.00 – 22.00.

Przykładowe ceny:
- dzbanuszek herbaty: 9pln
- dzbanuszek herbaty BioYogi: 12pln
- yerba mate: 8pln
- fajka wodna: 20pln
- ciasteczka: 4pln

Telefon: 509 257 519

Przeczytaj recenzję herbaciarni Czajnik w Gliwicach.

Udostępnij

Komentarzy (0)

Przebudowa "Programu" – zdjęcia z remontu

Tagi:

Przebudowa "Programu" – zdjęcia z remontu

Opublikowano 12 września 2009 przez Patryk Płuciennik

Wiecie, że po przejęciu Programu przez Samorząd Studencki bardzo wiele się tam zmieniło i nadal będzie zmieniać? Jeśli nie, to zapraszam do przeglądnięcia zdjęć jakie udało mi się dzisiaj zrobić.

W Programie właśnie trwa generalny remont! Jak widać parkiet będzie teraz znajdował pośrodku, pomiędzy dwiema częściami do siedzenia (przy szatni i przy wejściu/barze). Usunięto ściankę, czyli poszerzono tak zwane wąskie gardło, przez które trzeba było wcześniej się przeciskać. DJ-ka będzie w starym miejscu, ale została wybudowana od nowa [biała ścianka na pierwszym zdjęciu].

Nowy wystrój przedstawia się całkiem sympatycznie, szczególnie porównując z poprzednim. Warto wspomnieć, że całą pracę związaną z remontem i przebudową wykonują studenci.Z moich informacji wynika, że z tyłu klubu ma powstać ogrzewany ogródek zimowy. Coś na wzór Iglo na rynku? Przekonamy się już wkrótce, bo otwarcie odświeżonego, prawdziwie studenckiego Programu zostało zaplanowane na 1 października.

Klub studencki Program w trakcie remontu
Klub studencki Program w trakcie remontu
Klub studencki Program w trakcie remontu
Klub studencki Program w trakcie remontu

Komentarzy (0)

Fastfoodowów ciąg dalszy, czyli przygoda z Conieco

Tagi:

Fastfoodowów ciąg dalszy, czyli przygoda z Conieco

Opublikowano 08 września 2009 przez Patryk Płuciennik

Przychodzi taki dzień w życiu każdego mężczyzny, kiedy trzeba odstawić McDonalda i spróbować… innego fastfooda. Głód skierował nas (mnie i kumpla) do gliwickiego „Conieco” i to był największy błąd tego wieczoru.

fot. Patryk Płuciennik

Promocja wakacyjna. Mega-hamburgera, czy śmiecia o nieco innej nazwie w zestawie dostaliśmy po kilku minutach. Nie byliśmy świadomi jeszcze tego, jak spędzimy kolejne chwile. Posiłek zaczęliśmy od hamburgera. Po rozpakowaniu okazało się, że połowa sosu została na opakowaniu, a samej kanapki nie da się unieść ku ustom, by wgryźć się w mięso ze względu na wysuwające się ze wszystkich stron: sałatę, pomidora i cebulę. Najgorsze jednak było jeszcze przed nami. Hamburger był ohydny w smaku! Trochę domowy, ale nie tak pozytywnie. Tylko taki jakiego nigdy w życiu nie włożylibyście do ust, ze względu na rozmokłą bułkę oraz przede wszystkim żylaste mięso wyciągnięte chyba przed chwilą z mikrofalówki. (Co)Nieco nas zemdliło.

Szybki łyk słodkiego gazowanego napoju i czas przejść do frytek. Jednej z tych rzeczy, którą chwali się ten fastfood (poza śmieszną, długą zieloną łyżeczką, z którą wyprawiają przedziwne rzeczy smukłe modelki na plakatach rozwieszonych w lokalu).A to co?! To wspaniały drewniany patyczko-widelec, by kulturalnie spożyć podsmażone ziemniaki. Niestety posiada tylko dwa „zęby” z wielkim prześwitem pomiędzy. Niestety przez jego konstrukcję nie da się poprawnie zjeść frytek, gdyż nabicie pojedynczej sztuki graniczy z cudem. Jeśli jeszcze mamy zamiar pomaczać ją w ketchupie, możemy być pewni, że utonie w tej czerwonej masie i będzie niejadalna.Pozostało nam tylko odstawić frytki i żałować, że w ogóle jedliśmy hamburgera, bo niesmaczne wspomnienie pozostało z nami cały wieczór.

W przeszłości bywałem w „Conieco”, jednak zawsze decydowałem się na rożek z frytkami i nuggetsami. Może to co nas spotkało, to był odosobniony przypadek, a może zawsze jedzenie tak tu smakuje. Jedno jest jednak pewne – moja noga w tym fastfoodzie nie stanie przez bardzo długi czas.

Swoją drogą z szybkim jedzeniem daję sobie spokój na jakiś czas.

Udostępnij

Komentarzy (0)

Sposób na MacJedzenie

Tagi: ,

Sposób na MacJedzenie

Opublikowano 04 września 2009 przez Patryk Płuciennik

Jesz w McDonaldzie? Ten króciutki artykuł jest specjalnie dla Ciebie. Oto dwie, mam nadzieję, cenne porady jak dostać najświeższy posiłek o ile to w ogóle możliwe w tym fastfoodzie.

Po pierwsze, jeśli mamy ochotę zjeść cheeseburgera, a widzimy, że na „linii odbioru” czeka ich kilka od dłuższej chwili i na pewno jeden z nich trafi do nas, może warto zastanowić się nad tym, by poprosić o wersję bez ogórka lub cebulki. Wtedy możemy być pewni, że w kuchni będą musieli przygotować nam nowego, świeżego sero-burgera.

Denerwują Cię frytki, bo czasem są prawie zimne lub przesolone? Nie ma problemu. Świeżo usmażone frytki otrzymamy, gdy podczas zamówienia poprosimy „bez soli”. Szczególnie warto rozważyć tę opcję, gdy bierzemy ziemniaczki na wynos. Dużo dłużej zachowują swoją temperaturę.I jeszcze jedna uwaga. Jeśli chcemy otrzymać napój o pojemności zgodnej z informacją na kubku, warto przy kasie wypowiedzieć magiczne słowa „bez lodu”, inaczej cześć naszego pojemniczka wypełnią kostki zamrożonej wody.Oczywiście należy pamiętać, że używając powyższych wskazówek czas oczekiwania na zamówienie nieco się wydłuży, ale myślę, że to niewysoka cena za świeże jedzenie (o ile tak można powiedzieć o fastfoodach).

Komentarzy (0)

“To była moja ulubiona Spirala”

Tagi:

“To była moja ulubiona Spirala”

Opublikowano 21 kwietnia 2009 przez Patryk Płuciennik

Od poniedziałku krążą plotki po wszystkich wydziałach Politechniki Śląskiej, ale i w samym mieście, co takiego się stało, że na drzwiach ulubionej „Spirali”, gdzie jeszcze niedawno gościł rektor prof. Andrzej Karbownik, przyklejona została kartka „Klub zamknięty. Przepraszamy.” Czas rozwiać wszelkie niejasności. Oto informacje z pierwszego źródła – dziś wieczorem miałem okazję porozmawiać z Janem Maroszkiem, koordynatorem ds. Promocji Działań Samorządowych.

fot. Patryk Płuciennik

Okazuje się, że cały budynek centrum kulturalnego Politechniki Śląskiej został zamknięty i bez generalnego remontu na pewno żaden student nie postawi tam więcej swojej nogi. Na podstawie ekspertyzy, o którą poprosił rektor zaufaną firmę stwierdzono, że budynek chroniący dachem wiele organizacji studenckich (między innymi Samorząd Studencki), klub „Spirala” oraz Kino-Teatr X, nie spełnia warunków bezpieczeństwa. Z dnia na dzień wszyscy musieli wynieść cały swój dobytek, zapakować do aut i przenieść dotychczasowe siedziby do akademików. Na szczęście nie mieliśmy tutaj do czynienia z typowym „tu macie nowe miejsce i bez dyskusji” – wszyscy otrzymali lokale takie same lub nieco większej od dotychczasowych i są w pełni zadowoleni z ich standardu. Dlaczego jednak stało się to tak nagle? Nie można było poinformować o fakcie z lekkim wyprzedzeniem, by wszyscy mogli się do tego przygotować? Prawdopodobnie tragiczne wydarzenia z Kamienia Pomorskiego zmusiły do tak szybkich kroków pana rektora.

Co dalej ze „Spiralą”? Niestety nie prędko będziemy mogli pobawić się na ich imprezach, czy wypić piwo popołudniami. Remont rzeczywiście został już dawno zaplanowany, ale na rok 2011 i co najgorsze… ta data się nie zmieniła. Powodem podobno są starania o dofinansowania z wszelakich źródeł, które otrzymamy nie wcześniej niż za 2 lata. Trochę to dziwne, ale szczegółowych informacji na ten temat nie udało mi się zdobyć.

Gdzie teraz powinni skierować swoje kroki studenci? Najprawdopodobniej do Programu, gdzie już wkrótce czuwać ma nad wydarzeniami tam organizowanymi Samorząd Studencki (tak jak do tej pory działało to w „Spirali”). Kiedy dokładnie? Tego nie wiadomo, ale jak mówi Jan Maroszek „czym prędzej stworzymy miejsce dla tymczasowej Spirali, być może w miejscu Programu”.

Komentarzy (0)






Zaloguj się, aby mieć kontakt z innymi w nGliwice.pl:


Lista użytkowników

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Blip.pl

Użytkownicy serwisu

21 użytk. - Pokaż wszystkich

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Follow pluciennikpl on Twitter