Archiwum | Patryk Płuciennik Blog

rejestracja_005

Tagi:

Jak się zarejestrować?

Opublikowano 19 maja 2010 przez Patryk Płuciennik

Czy wiesz, że teraz Ty możesz tworzyć serwis nGliwice.pl? To bardzo proste!

Wystarczy zarejestrować się na stronie wciskając “Zarejestruj się”.

Następnie należy podać wypełnić formularz swoimi danymi i wcisnąć “Zarejestruj się”.

czytaj dalej…

Komentarz (1)

Węgielki Aladin Bamboocha

Tagi: ,

Węgielki Aladin Bamboocha

Opublikowano 12 maja 2010 przez Patryk Płuciennik

Dzięki uprzejmości firmy Wujo.pl otrzymałem dzisiaj do testów nowe węgielki do sheeshy Aladin Bamboocha.

Zapakowane zostały w „batony” po 2 paski węgielków do połamania (jeden pasek to 3 węgielki).

Węgle rozpalają się dużo szybciej niż najlepsze obecnie na rynku Cocobrico. Mają moim zdaniem bardziej przyjazny kształt – są cieńsze niż Cocobrico, ale za to mają większą powierzchnię podstawy. Dzięki czemu tytoń praży się lepiej w porównaniu do konkurencyjnej firmy. czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Nowy serwis nGliwice.pl

Tagi:

Nowy serwis nGliwice.pl

Opublikowano 04 maja 2010 przez Patryk Płuciennik

Patryk Płuciennik Blog zmienił się właśnie dla Ciebie!

Przedstawiam Ci serwis Niezależne Gliwice. Znajdziesz tutaj mnóstwo materiałów filmowych z naszeg miasta – reportaże, relacje, wywiady i wiele więcej.

Blog otrzymał formę serwisu informacyjnego. Wzbogacony został o kilka istotnych opcji. Teraz jednym kliknięciem możesz wysłać zgłoszenie (przycisk ALARM! u góry strony) dotyczące ważnych dla Ciebie spraw Gliwic. czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Beskid na weekend

Tagi: , , ,

Beskid na weekend

Opublikowano 07 kwietnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Chciałbym przypomnieć Wam tekst z maja 2009. Już wkrótce za oknem zrobi się bardzo ładnie, dlatego może warto wyrwać się na chwilę z Gliwic i odwiedzić sąsiadujące góry.

Nieubłaganie zbliżają się wakacje. Niezależnie, czy już z zaliczoną sesją, czy dopiero przed najważniejszymi egzaminami każdy z nas oczekuje wakacji, które pozwolą nam rozleniwić się minimalnie na dwa miesiące. Na pewno część studentów odda się wakacyjnej pracy, pozostali zostaną w domu, a reszta… no właśnie, być może reszta skorzysta z moich informacji i wybierze się w góry, by nieco aktywniej spędzić czas. Zapraszam w Beskid Żywiecki, teren stosunkowo blisko Gliwic, a jednak pozwalający na wielogodzinne wędrówki górskie.

Na początku chciałbym zaproponować Wam odwiedzenie Jeleśni, niewielkiej wsi położonej na południowy-wschód od Żywca. Można tutaj spokojnie posiedzieć nad rzeką Koszarawą oraz Sopotnią. Nawet w najbardziej „turystycznych” porach na pewno znajdziemy spokojne miejsce do odpoczynku nad wodą, czy na polanie. Warto również wybrać się do centrum, gdzie oprócz barokowego kościoła z 1693 roku znajdziemy Starą Karczmę z XVIII wieku. Trzeba wejść do środka chociaż na chwilę, ze względu na niepowtarzalny klimat. Jedzenie jest bardzo smaczne – możemy spożyć tradycyjne potrawy, jednak ceny są nieco odstraszające.
czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Rooibos z Lidla

Tagi: , , ,

Rooibos z Lidla

Opublikowano 03 kwietnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Jeśli gdzieś blisko nie macie do dyspozycji żadnego dobrego sklepu z herbatą, możecie się skusić na Rooibosa z Lidla.

W całkiem eleganckiej puszce znajduje się 100g tego bezkofeinowego, słodkiego napoju. W moje ręce trafił Rooibos Mandel o smaku palonych migdałów. Jakość liści nie jest zła, na pewno nie są one najwyższej jakości, ale nie będziemy również pić wywaru z tak zwanych śmieci.

Od lewej: Rooibos Mandel, czysty Rooibos; fot. Patryk Płuciennik

czytaj dalej…

Komentarzy (2)

Tagi: , ,

[Prima Aprilis] Już wkrótce!

Opublikowano 31 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Mam zaszczyt i wielką przyjemność poinformować Państwa, że już wkrótce w sieciach kablowych zagości nowy kanał. Patryk Płuciennik TV (PP TV) będzie dostępny również drogą satelitarną na pozycji Hot Bird 7.

Na początku telewizja będzie emitowała program z Gliwic oraz okolic w godzinach 10:00 – 15:00. W ramówce znajdą się między innymi “Rozmowy przy Mate”. Program będzie przerywany co pół godziny najświeższymi informacjami z miasta.

Powyższy tekst jest żartem prima aprilisowym.

Komentarzy (0)

Tagi: ,

O ku*wa!

Opublikowano 15 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

O dokumencie Sekielskiego trąbi ITI od wczoraj. „Czy politycy kłamią?” komentują sami zainteresowani na głównych stronach Onetu. Nie miałem okazji zobaczyć tego dokumentu, jednak zapowiedź całą niedzielę wisiała na głównej najpopularniejszego serwisu informacyjnego.



Ten krótki filmik reklamowy mógł zobaczyć każdy. W pierwszych sekundach pojawia się słowo na „K”. Bez żadnego ostrzeżenia usłyszymy brzydkie słowo, które należy chyba do najwyższej kategorii wulgaryzmów. Przyzwyczailiśmy się do „kurde”, czy „dupa” Ferdynanda Kiepskiego przed 20.00, ale „kurwa”?Ja wiem… w internecie jest cała masa nagości, wulgarności, przemocy i dużo gorszych treści, do których każdy ma dostęp. Zaraz ktoś powie „w jakim świecie ty żyjesz?”.Tylko czy poważny serwis informacyjny powinien zamieszczać takie filmiki? Nie można było tego „wypikać”? Tak ciężko było zrobić te kilka ruchów myszką?

Czy to kolejny krok w utracie moralności wielkich mediów? Zadowolona mina Sekielskiego po przekleństwie Kutza mówi wszystko – „o, jak fajnie pan zareagował, to trzeba puścić”.

Oczywiście komentatorzy na Onecie nawet tego nie zauważyli. Jak dla mnie żenada i tyle. Onet, rób tak dalej.

Komentarzy (0)

Na zakupach w Biedronce

Tagi: , , ,

Na zakupach w Biedronce

Opublikowano 14 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Polacy kupują w Biedronce. Taką informację można było znaleźć niedawno na jednym z portali internetowych. Sam robię zakupy w różnych miejscach: zaczynając od małego osiedlowego sklepiku po wielkometrażowe centra handlowe.

Dlaczego mieszkańcy kraju na Wisłą upodobali sobie czerwonego owada? Odpowiedź jest banalnie prosta – bo jest tanio. Wiele produktów marki Biedronka wytwarzanych jest przez znane i cenione firmy. czytaj dalej…

Komentarz (1)

Gliwice – toaleta dla najlepszego przyjaciela?

Tagi: ,

Gliwice – toaleta dla najlepszego przyjaciela?

Opublikowano 02 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Dzisiaj chciałbym Wam zaprezentować galerię na granicy dobrego smaku. Obawiam się, że nikt inny nie zdecyduje się tego pokazać.

Jak wyglądają ulice i skwerki po roztopach? Oto zdjęcia nadesłane przez czytelników (na fotografiach między innymi Aleja Przyjaźni w Gliwicach).

A Waszym zdaniem, kto powinien sprzątać po pieskach? Właściciele czy miasto? A może brakuje specjalnych pojemników na psie odchody w mieście?

Komentarzy (0)

Tagi: , ,

Bio Yogi na zimę

Opublikowano 18 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Gotuj z Płuciennikiem. Pewnie zastanawiacie się, co jeszcze znajdziecie na tym blogu. Mogę Was zapewnić, że jeszcze Was zaskoczę. Bez obaw – poniższy filmik nie jest początkiem jakiejś serii, jak w przypadku Rozmów przy Mate, a jedynie efektem mojej chęci pokazania Wam jak przygotować niezbyt jeszcze popularny w Polsce napój o niespotykanym słodkim, a zarazem pikantnym smaku.

Zima nie ustępuje, dlatego na mroźne wieczory chciałbym polecić Wam przepyszną herbatę Bio Yogi, którą przygotowuje się na bazie czarnej herbaty i Yogi Tea.

Przepis jest bardzo prosty, jednak sporządzenie jej wymaga trochę czasu.

1. Doprowadzamy 1 litr wody do wrzenia.
2. Dodajemy 2 łyżeczki Yogi Tea i pod przykryciem gotujemy przez 15 minut.
3. Następnie dodajemy łyżeczkę czarnej herbaty (np. Rafaello) i zdejmujemy z palnika.
4. Odstawiamy na 15 minut.
5. Pozostaje tylko dodać mleka i cukru do smaku.
6. Gotowe. Smacznego!

Komentarzy (0)

Zazdrość zżera Orange

Tagi: , ,

Zazdrość zżera Orange

Opublikowano 17 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Dlaczego Play zmiótł z rynku po raz kolejny konkurencję? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: Stan darmowy. Może nowa propozycja dla użytkowników Play Fresh nie jest do końca darmowa, ale na pewno jest bardzo korzystna.

Doładowując konto w Playu za minimum 30 pln (po aktywacji *111*1*1#) otrzymujemy całkowicie za darmo rozmowy w sieci (onnetowe). Przez 30 dni możemy dzwonić do wszystkich z Playa. Następnie, jeśli mamy ochotę, możemy ponownie aktywować usługę doładowując konto. czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Tagi:

Rozmowy przy Mate w HD (pilot) – Mroczki na blogu

Opublikowano 11 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Zapraszam do oglądnięcia pilota programu Rozmowy przy Mate. Film nagrany został w High Definition, dlatego jeśli tylko posiadacie przyzwoite łącze, polecam w dolnym pasku odtwarzacza wybrać “720p”.

Tym samym, mam przyjemność przedstawić Wam pierwszy, ale na pewno nie ostatni, film w najwyższej rozdzielczości. Wszystkie nowe materiały wideo będziecie mogli oglądać już w HD.

Dzisiejsze wydanie “Rozmów przy Mate” dotyczy pewnego bloga… wideo-bloga.

Komentarzy (0)

Szept Google’a

Tagi: ,

Szept Google’a

Opublikowano 09 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Pomimo pytania podczas logowania „Czy chcesz wypróbować?” w moim Gmailu zaraz pod skrzynką odbiorczą znalazłem link do nowego produktu Google’a. Buzz, co to takiego? Żadna rewelacja, moim skromnym zdaniem, przełomu nie będzie.

To po prostu, taki Twitter, który łączy w sobie Picasę i Czytnik. Możemy dzięki niemu dzielić się ze znajomymi, oprócz wiadomości, również zdjęciami, a nawet całymi albumami. Jestem przekonany, że udostępnianie to będzie działać lepiej niż Blip (choćby ze względu na to, że już mamy stabilne i stosunkowo szybkie serwery Picasy), który – najprawdopodobniej przez zdjęcia – jest co chwilę przeciążony.

Z tego co zdążyłem zaobserwować, ilość znaków w przesyłanej wiadomości nie jest ograniczona do 140 (udało mi się wkleić cały artykuł z bloga). Każdy post możemy skomentować lub kliknąć „Podoba mi się” (podobnie jak na Facebooku), wyrażając tym samym swoją aprobatę.

Możemy również połączyć naszego Buzza z Twitterem, ale tylko w jedną stronę. To znaczy, wpisy z najpopularniejszego systemu do mikroblogowania będą pojawiać się w Buzzie, a nie na odwrót. Poza tym mamy również opcję podpięcia do niego aktualizacji na blogu, bardzo ciekawa sprawa.

Sam wystrój przeglądanego „Szeptanego” (bo Buzz Marketing to marketing szeptany?) jest pozbawiony praktycznie grafiki. Mam wrażenie, że to jednak bardziej moda niż chęć sprawienia, iż usługa szybciej działa.

Tutaj znajdziecie mojego Buzza, którego będę testował przez najbliższe dni. http://www.google.com/profiles/110696057349026927633

Trzeba przyznać, że adres nie jest zbyt „chwytliwy”, a może nie doszukałem się prostszego linku.

Czy nowy produkt się przyjmie? Patrząc na liczbę użytkowników Gmaila, na pewno. Natomiast, czy jest nam potrzebny kolejny system mikroblogowania, który już nie jest taki „mikro”, to zupełnie inne kwestia.

Komentarzy (0)

Dlaczego nie oglądam telewizji

Tagi:

Dlaczego nie oglądam telewizji

Opublikowano 07 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Mam dzisiaj dla Was lekki, weekendowy – można powiedzieć, temat. Dlaczego nie oglądam telewizji.

Jeszcze kilka lat temu spędzałem wieczory przy telewizorze, wiadomości ze świata i z Polski, pogoda, sport, a potem film. Co sprawiło, że nie oglądam już telewizji?

Zaznaczam na początku, że tekst ten traktuje o telewizji „przeciętnej”. Pomijam tutaj kanały tematyczne: historyczne, przyrodnicze, sportowe (oprócz „wiadomościowych”) itp. Chociaż, i w ich przypadku trzeba wspomnieć o nieustannej powtarzalności treści.

źródło: wrzuta.pl

Po pierwsze reklamy. Ich długość. Podczas tak zwanych najlepszych (najczęściej najbardziej komercyjnych) filmów można zwariować. Co kilkadziesiąt minut, kilkanaście minut reklam. Dla przeciętnego człowieka nie do wytrzymania. 90 minutowy film trwa grubo ponad 2 godziny.

Poziom programów rozrywkowych. A dokładnie, brak trzymania jakiekolwiek poziomu. Kuba Wojewódzki, Szymon Majewski – oni się dawno wypalili. Przecież nie da się słuchać, głównie żenujących, podtekstów gejowskich tego pierwszego, nie wspominając, że sztuczny uśmiech drugiego już dawno przestał być zabawny. Kabarety? Non-stop polityka. Czy już nie potrafimy się śmiać z innych rzeczy? Teleturnieje – nuda… nic nowego. Nawet zagraniczne licencje już nie pomagają.Jak oni… śpiewają, grają, tańczą. Ile razy jeszcze będziemy oglądać “znanych” w teleturniejach. Litości.

Seriale. Tutaj trzeba wspomnieć o produkcjach Polsatu. Doprowadzili już do perfekcji tworzenie nieśmiesznych, nieprofesjonalnych tasiemców wspomaganych drewnianą grą aktorską. Zazwyczaj najczęściej kończy się ta farsa na pierwszym „sezonie”. I dzięki Bogu.

Poranne pasmo. Czy naprawdę telewizja musi nas zmuszać do oglądania spotkań z postaciami popkultury codziennie o 7.00? Ja, naprawdę, nie mam ochoty oglądać Joli, Frytki, Mroczków i tym podobnych. Lansowanie tandety już dawno przestało być zabawne.

Telegry. Wszędzie ich pełno! „To już ostatnie chwile programu, kochani, łapcie za słuchawkę!”. Bez komentarza. Tragedia i tyle.

Wiadomości przez 24 godziny. Kto to, w ogóle, ogląda? Cały czas to samo, sto razy powtarzane materiały wideo. Sieczka, nuda.

Programy żerujące na nieszczęściu ludzi. Zazwyczaj bardzo tendencyjne. Przykład? Ostatnio, przez przypadek, widziałem fragment jednego. Pokazana została tragedia dziewczynki, która miała wypadek śmiertelny na rowerze i nie wypłacono jej rodzicom odszkodowania, bo w ubezpieczeniu zawarta została informacja, że należy mieć dokument uprawniający do kierowania pojazdem. A, że dziewczyna karty rowerowej nie miała, rodzice pieniędzy nie dostaną. I teraz, przez 10 minut, w programie mogliśmy podziwiać ostry pojazd dyrekcji szkoły, która była pośrednikiem ubezpieczalni, że o tym nie informowała. Ludzie! Co za bzdura! To chyba logiczne, że nie można prowadzić pojazdów, na które nie mamy uprawnień. O co tyle krzyku? Można poprosić ubezpieczalnie o ponowne rozpatrzenie sprawy ze względu na okoliczności i liczyć na ich dobroć, ale – błagam – nie żądać odszkodowania!

Obiektywność. Ile to razy słyszymy, że jakaś stacja telewizyjna jest obiektywna. Nie jest! Każda ma swoich udziałowców, którzy gdzieś tam mają, jakiś interes. Robienie z nas idiotów to specjalność telewizji.

Co dostałem w zamian?

Oczywiście internet, YouTube’a i tym podobne. Sam decyduję, co i kiedy zobaczę, co przewinę i ile razy sobie powtórzę daną scenę. I nie mówcie mi, że nowoczesna telewizja pozwala mi na to samo. Nawet gdybym miał planować nagrywanie na cały dzień, a potem wieczorem odtwarzać interesujące mnie programy, to wolę spokojnie przeglądnąć internet, bo… póki co, nie ma w nim jeszcze cenzury.

Nie oglądam telewizji. I dobrze mi z tym.

Komentarzy (0)

Rozmowy przy Mate – już wkrótce na blogu!

Tagi:

Rozmowy przy Mate – już wkrótce na blogu!

Opublikowano 01 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Mam wielką przyjemność przedstawić Wam nowy program, który będziecie mogli zobaczyć na blogu. Rozmowy na różne tematy, komentarze, ciekawi goście i wiele więcej! Zapraszam do zapoznania się z czołówką oraz wyglądem “studia”. Już wkrótce pilot.

“Rozmowy przy Mate”

Komentarzy (0)

Global Warming – czyli wyłącz lodówkę!

Tagi:

Global Warming – czyli wyłącz lodówkę!

Opublikowano 30 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Ostatnio kiedy patrzę przez okno, myślę o globalnym ociepleniu. Gdy ubieram polar pod płaszcz, bo termometr wskazuje -20 stopni Celsjusza, zastanawiam się nad emisją CO2, jaką wprowadzamy wszyscy do atmosfery. Odpalając samochód mówię sobie w myślach „Jeśli to jest globalne ocieplenie, to wolę nie wiedzieć, jak wygląda zima podczas oziębienia”.

kadr z filmu “The Great Global Warming Swindle”

Jak jednak, naprawdę, ma się mroźna zima do globalnego ocieplenia? Okazuje się, że nijak. Ale pogadać głupio każdy, przecież, może.

Zobaczyłem „The Great Global Warming Swindle” i… uwierzyłem im, rzeczywiście mnie przekonali. Już od dłuższego czasu zastanawiałem się jak wielkim interesem jest zdobywanie pieniędzy pod przykrywką badań nad globalnym ociepleniem. Zauważyłem też, że ludzie mówiący, iż mamy nikły wpływ na całkowitą emisję CO2, traktowani są z przymrużeniem oka. Pojawiają się stałe hasła „lodowce topnieją”, „podnosi się poziom wody, która wkrótce zaleje kontynenty”.Przedstawię wam kilka faktów, z którymi nie sposób się nie zgodzić.

Temperatura rośnie i klimat się zmienia. Analizując ostatnie 10 000 lat, okazuje się, że przeżyliśmy już okresy, kiedy stężenie CO2 było nawet 10 razy wyższe niż obecnie (co ciekawe, w okresie, kiedy nie następował rozkwit przemysłu). Była też mała epoka lodowcowa. Klimat na Ziemi jest zmienny i jest tak od zawsze. Katastroficzne wizje końca świata, bo przez ostatnie kilkanaście lat temperatura podniosła się o 0,5 stopnia Celsjusza można włożyć między bajki.

fot. Patryk Płuciennik

Jaki my, ludzie, mamy wpływ na emisję CO2, uważanego, za główny gaz cieplarniany? Żaden, zaledwie 0,054% stężenia CO2 co roku jest wyprodukowane przez ludzi. Największym emitorem są wulkany, oraz, przed wszystkim, oceany.

Od czego zależy temperatura na Ziemi? Okazuje się, że nie od medialnego CO2, a od Słońca, a dokładnie ilości plam, które powodują wyższą temperaturę. Patrząc na wykresy ilości takich plam, a temperatury na naszej planecie, dowiemy się, że krzywe są bardzo podobne.

kadr z filmu “The Great Global Warming Swindle”

W mediach widzimy odrywające się kawałki lodu na Antarktydzie opatrzone komentarzem „Globalne ocieplenie postępuje”. Czy wiecie, że lód zawsze się odrywał? Oraz, że przez ostatnie kilkaset lat powierzchnia Antarktydy ulegała zmianie? To, po prostu, norma. Tak się zachowuje biegun południowy, jest to w pełni naturalne i nie należy szukać tutaj niczego podejrzanego.

Teraz pewnie zastanawiacie się, dlaczego, w takim razie, jesteśmy straszenie co chwila ociepleniem klimatu z naszej winy? Powody są bardzo przyziemne.

Po pierwsze naukowcy to też ludzie, i lubią kontrolować gospodarkę na całym świecie. Co roku na badania związane z globalnym ociepleniem przeznacza się setki milionów dolarów. Zmuszając Afrykę do stosowania tak zwanych ekologicznych metod wytwarzania energii (tj. na przykład ekrany słoneczne) praktycznie skazuje się ją na brak rozwoju, a tym samym śmierć ludzi.

Zresztą sami pomyślcie, macie teorię (niekoniecznie prawdziwą), wystarczy teraz zebrać 2500 ludzi (tak zwanych wybitnych specjalistów), którzy ją potwierdzą i… kontrolujecie rynek gospodarczy na całym świecie stosując rygorystyczne normy, co do emisji CO2 pod przykrywką walki z globalnym ociepleniem? Nie brzmi jak lukratywna posadka?

Komentarzy (0)

Minimalizm od Pepsi

Tagi:

Minimalizm od Pepsi

Opublikowano 29 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Logo Pepsi. Nie zmienione od 1987 roku, a właściwie po lekkich kosmetycznych zmianach tego z 1971. Wraz z 2010 wielki koncert zdecydował się na kolejną kosmetykę. Podobno kosztowała ona „kilkaset milionów dolarów”.

Jaki jest efekt? Mała deformacja oraz zmiana czcionki na cieńszą, a tym samym dużo lżejszą. Wraz z obecnymi trendami logo stało się, w moim odczuciu, dużo prostsze, pełen minimalizm. Jest, po prostu, bardziej przejrzyste. Zrezygnowano z efektu lekkiej wypukłości, usunięto cień (a właściwie blask) oraz, przede wszystkim, logo nie jest już tak symetryczne. Kolory pozostały dokładnie te same. I bardzo dobrze, na pewno nie byłaby to wskazana zmiana dla jednej z najpotężniejszych marek na świecie.

Biały, środkowy pasek wydaje się teraz bardziej niegrzeczny. Patrząc na klasyczne Pepsi moje pierwsze skojarzenie to piłka do siatkówki. Pozostałe wariacje na temat białego obszaru rozdzielającego niebieski i czerwony możemy znaleźć na innych napojach. W zależności od tego, czy zdecydujemy się na wersję „Max”, „Light” czy „Twist” uśmiech logo będzie węższy lub szerszy.

Skojarzenie jednego z blogerów (blowatlife.blogspot.com)

Na oficjalnej polskiej stronie, dowiadujemy się jednak, że w naszym kraju otrzymamy tylko jedną, podstawową wersję logo na każdym z produkowanych napojów. Rebranding ma potrwać 3 lata, dopiero po tym czasie będziemy mogli rozpoznać ulubioną wersję bez czytania.

Sama puszka jest „pusta”. Pierwsze, co rzuca się w oczy to nowy znaczek oraz granatowe tło, które wypełnia praktycznie całą powierzchnię zewnętrzną puszki.

W moim odczuciu zmiana jest pozytywna. Bardzo lubię proste wzornictwo, które sugeruje pewność marki. Czy teraz czas na Coca-Colę? Nie sądzę. Od ponad 120 lat nic się nie zmieniło i pewnie już nie zmieni.

Podobno ulec zmianie mają również butelki Pepsi. Tutaj mam już mieszane uczucia. Wydają się one grube, nieporęczne i przypominają kształtem te, z których możemy raczyć się Lipton Ice Tea.

Swoją drogą, czy wiedzieliście, czy początkowo Pepsi miała być lekiem na niestrawność?

Zdjęcia z: cnbc.com, pepsi.pl, blowatlife.blogspot.com.

Komentarzy (0)

Straż Miejska “kulająca się” po centrum miasta

Tagi:

Straż Miejska “kulająca się” po centrum miasta

Opublikowano 17 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Wiecie jaką zauważyłem ciekawostkę? Straż Miejską „kulającą się” po centrum. Ostatnio to chyba ich ulubione zajęcie.

Rozumiem, że oni patrolują ulice. Jednak prędkość 20-30 km/h to stanowczo za mało do sprawnego poruszania się po mieście. I tak, mamy wystarczająco zakorkowane śródmieście. Nie mam nic przeciwko, żeby jeździli sobie tak po ulicach, gdzie przerywana linia umożliwia sprawne wyprzedzenie ich. Tylko nie w centrum miasta!

fot. Patryk Płuciennik

Na litość Boską, przeciętni kierowcy nie wyjeżdżają na ulice, by pokręcić się dla przyjemności, ale, aby dojechać z punktu A do B.

Nie wiem, może oni specjalnie prowokują – w końcu jakiś kierowca straci cierpliwość i złamie prawo, a oni będą mieli łatwy zarobek?Jaki sama Straż Miejska daje przykład? Co chwilę widuję ich wjeżdżających na przejście, na którym znajdują się piesi albo przemykających bez zatrzymania obok zielonej strzałki w prawo. Warto byłoby się przyjrzeć dokładniej ich pracy, bo w moim odczuciu budzi pewne zastrzeżenia.Swoją drogą, przypominam, że od niedawna obowiązuje całkowity zakaz parkowania samochodów na trawnikach i drogach przeciwpożarowych wokół akademików, w przypadku niezastosowania się zakazu będzie wzywana Straż Miejska. Pamiętajcie, że tereny bagniste oraz klepiska mogą również okazać się terenem zielonym dla panów ze Straży Miejskiej.

A Wy, macie jakieś „przygody” związane ze strażnikami porządku publicznego?

Komentarzy (0)

Wspomniene lata: wycieczka do Rud Raciborskich i okolic

Tagi:

Wspomniene lata: wycieczka do Rud Raciborskich i okolic

Opublikowano 16 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Za oknami zima, a tymczasem na blogu postanowiłem przypomnieć nieco lata. Zapraszam do oglądnięcia galerii z wycieczki rowerowej do Rud Raciborskich i okolic.

fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Patryk Płuciennik
fot. Kuba Kurdybelski

fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski

Komentarzy (0)

(nie) filmowe wieczory z gazeta.pl

Tagi:

(nie) filmowe wieczory z gazeta.pl

Opublikowano 02 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Już po Sylwestrze, trzeba wrócić do stałych zajęć. Czas kogoś poobrażać.

Na pierwszy ogień idzie gazeta.pl. A dokładnie jej wspaniały, przepiękny, rewolucyjny serwis WaszeFilmy. Nie dajcie się zwieźć, kiedy wpiszecie w Google „waszefilmy”, a wyszukiwarka zaproponuje rozdzielenie tych słów nie wyświetlając szukanej strony. Ona naprawdę chce dobrze.

Co znajdziemy w serwisie waszefilmy.gazeta.pl? Jak dowiadujemy się ze strony głównej, całkiem darmowe, pełnometrażowe filmy z „bogatej wideoteki”. Trzeba tylko wykonać trzy proste kroki i już możemy bez ściągać je bez opłat.

Już po okładkach, które wdzięczą się na tym „portalu” możemy domyślać się, że nie są to żadne nowości. Z drugiej strony, za darmo? Pełnometrażowe? Warto spróbować.

Instalujemy „kodek”, wpisujemy nasze preferencje, co do filmów i gotowe (podobno).Podczas instalacji widzimy, że instalujemy kodeki AC3 oraz XVID. Hm, przecież większość z nas (o ile nie wszyscy), te dekodery wideo już mają w komputerze. W takim razie, po co?

Nie przejmujemy się tym jednak i po chwili koło zegarka widzimy ikonkę programu „Hiro”, który pozwoli nam teraz pobrać filmy. Nie, nie oglądać. Program ten nakazuje nam używać Windows Media Player do ich odtwarzania. Jeśli spróbujemy użyć innego, obraz zostanie zasłonięty wielką tablicą z informacją, że nie jest to dozwolone.

Dobra, przebolałem wspaniały Microsoftowy odtwarzacz. Pobrałem film. Całe 1,2 GB. Co ja sobie myślałem, licząc na jakość DVD? Przecież twórcy „waszefilmy” w tej objętości pliku zmieścili jakość VHS (może o ciut większej niż VHS rozdzielczości). Rozumiem, że mieli tylko „kasetową” kopię. Ale 1,2 GB? Kilku ripperów-piratów na pewno mogłoby nauczyć ich bardzo wiele.

Nawet to mnie nie zraziło. Wciskam „play”. Napisy początkowe. Przewinę.

Nie da się. Program zawisł.

Nie mogę przewijać. Pewnie ze względu na reklamy? A może miałem, poczuć się jak w kinie? Nie wiem.

Jak można było odstawić taką fuszerkę! Jeśli nie można przewijać filmów to może wypadałoby poinformować o tym użytkowników albo, prościej, zablokować pasek postępu w odtwarzaczu, a jeśli tego nie dało się zrobić to może napisać prosty player i go udostępnić razem ze wspaniałym pakietem „Hiro”?

Odinstalowałem. To nie ma sensu…

Komentarzy (0)






Zaloguj się, aby mieć kontakt z innymi w nGliwice.pl:


Lista użytkowników

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Blip.pl

Użytkownicy serwisu

21 użytk. - Pokaż wszystkich

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Follow pluciennikpl on Twitter