Archiwum | Życie studenckie

Praca podczas Igrów 2010

Tagi:

Praca podczas Igrów 2010

Opublikowano 06 maja 2010 przez Asia

Jeśli w tym roku chcesz połączyć zabawę na Igrach z pracą, trafia się świetna okazja. Są jeszcze wolne miejsca do pracy przy sprzedaży piwa i jedzenia podczas tegorocznych Juwenaliów Gliwickich.

Pracownicy poszukiwani są na dni 11 maja (wtorek) oraz 13 i 14 maja (czwartek i piątek). Stawka za godzinę wynosi 8 zł brutto przy sprzedaży piwa i 10 zł brutto przy sprzedaży jedzenia (różnica wynika z faktu, że rekrutują dwie różne firmy). Warunkiem jest posiadanie legitymacji studenckiej. Jeśli jesteś zainteresowany, napisz maila na adres marek.szafraniec@gmail.com.

Komentarzy (0)

911619feb9

Tagi:

Wiosenny Turniej Piłki Siatkowej

Opublikowano 06 maja 2010 przez Patryk Płuciennik

Samorząd Studencki Politechniki Śląskiej zaprasza na Wiosenny Turniej Piłki Siatkowej. Szczegóły na plakacie.

Komentarz (1)

Kabareton Igrowy już w poniedziałek

Tagi:

Kabareton Igrowy już w poniedziałek

Opublikowano 04 maja 2010 przez Patryk Płuciennik

Szczegóły na plakacie.

Komentarzy (0)

Igry 2010: Bój akademików – …bramki są trzy

Tagi: , , ,

Igry 2010: Bój akademików – …bramki są trzy

Opublikowano 20 kwietnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Zobaczcie jak wyglądała trzecia odsłona boju akademików odbywającego się w ramach Igrów 2010.

Komentarz (1)

Beskid na weekend

Tagi: , , ,

Beskid na weekend

Opublikowano 07 kwietnia 2010 przez Patryk Płuciennik

Chciałbym przypomnieć Wam tekst z maja 2009. Już wkrótce za oknem zrobi się bardzo ładnie, dlatego może warto wyrwać się na chwilę z Gliwic i odwiedzić sąsiadujące góry.

Nieubłaganie zbliżają się wakacje. Niezależnie, czy już z zaliczoną sesją, czy dopiero przed najważniejszymi egzaminami każdy z nas oczekuje wakacji, które pozwolą nam rozleniwić się minimalnie na dwa miesiące. Na pewno część studentów odda się wakacyjnej pracy, pozostali zostaną w domu, a reszta… no właśnie, być może reszta skorzysta z moich informacji i wybierze się w góry, by nieco aktywniej spędzić czas. Zapraszam w Beskid Żywiecki, teren stosunkowo blisko Gliwic, a jednak pozwalający na wielogodzinne wędrówki górskie.

Na początku chciałbym zaproponować Wam odwiedzenie Jeleśni, niewielkiej wsi położonej na południowy-wschód od Żywca. Można tutaj spokojnie posiedzieć nad rzeką Koszarawą oraz Sopotnią. Nawet w najbardziej „turystycznych” porach na pewno znajdziemy spokojne miejsce do odpoczynku nad wodą, czy na polanie. Warto również wybrać się do centrum, gdzie oprócz barokowego kościoła z 1693 roku znajdziemy Starą Karczmę z XVIII wieku. Trzeba wejść do środka chociaż na chwilę, ze względu na niepowtarzalny klimat. Jedzenie jest bardzo smaczne – możemy spożyć tradycyjne potrawy, jednak ceny są nieco odstraszające.
czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Igry 2010: Bój akademików – Dance Mat

Tagi: , ,

Igry 2010: Bój akademików – Dance Mat

Opublikowano 24 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Igry 2010 już się rozpoczęły! Akademiki zmierzyły się we wtorek w konkurencji “Dance Mat” w Programie. Byliśmy tam z kamerą. Zapraszam do oglądnięcia relacji z tego wydarzenia.
fot. Piotr Musioł

Komentarzy (0)

Na zakupach w Biedronce

Tagi: , , ,

Na zakupach w Biedronce

Opublikowano 14 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Polacy kupują w Biedronce. Taką informację można było znaleźć niedawno na jednym z portali internetowych. Sam robię zakupy w różnych miejscach: zaczynając od małego osiedlowego sklepiku po wielkometrażowe centra handlowe.

Dlaczego mieszkańcy kraju na Wisłą upodobali sobie czerwonego owada? Odpowiedź jest banalnie prosta – bo jest tanio. Wiele produktów marki Biedronka wytwarzanych jest przez znane i cenione firmy. czytaj dalej…

Komentarz (1)

Z wizytą u Króla Stasia

Tagi: , ,

Z wizytą u Króla Stasia

Opublikowano 11 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Tak jak obiecałem. Dzisiaj o 12.30 pojawiłem się w barze „U Króla Stasia” (lokal otwarty jest od poniedziałku do piątku od 10.00 do 17.00). Kolejka na co najmniej pół godziny, ale co tam – muszę spróbować tego „zdrowego, wegetariańskiego jedzenia” (w relacji jednej z gliwickich telewizji takie stwierdzenia padały).

fot. Patryk Płuciennik

czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Tagi: , ,

Cuda na kiju, czyli otwarto bar sałatkowy

Opublikowano 10 marca 2010 przez Patryk Płuciennik

Otworzyli bar sałatkowy. No, rewelacja! Już wiem, gdzie pójdę z Nowym na obiad następnym razem. Ale co się przy tym działo? Zdziwilibyście się.

Spędzona młodzież szkolna, która krzyczy wymuszone „hip, hip, hura” zaraz za bardzo marnym „wodzirejem”.

Jacyś przebierańcy na koniach.

Dyrektor szkoły.

Dwie telewizje gliwickie.

No… i oczywiście pan prezydent.

Takiej pompy dawno nie widziałem. Ciekawe jak wyglądała informacja prasowa „przybiegajcie czym prędzej, bo będzie nowy lokal z Gliwicach w budynku, który od parunastu lat straszył mieszkańców”? Rozumiem, szkoła otwiera bar, na dodatek nie taki zwykły, bo sałatkowy. Ale takie cyrki? Przecinanie wstęgi? Nie wierzę…Czy jak otwierano ten szpecący bar mleczny na Zwycięstwa też była taka impreza? Chyba przegapiłem.Co dalej? Czy teraz przy każdej sprzątniętej psiej kupie pojawi się ktoś z Urzędu Miasta wraz z wszystkimi możliwymi mediami? Tylko tak dalej…

No dobra. Jutro się przejdę do baru “U Króla Stasia”. Coś zjem, zrobię zdjęcie i napiszę coś więcej… oby dobre jedzenie mieli.

Komentarzy (0)

Tagi: ,

Jakie zespoły zagrają na Igrach 2010?

Opublikowano 24 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Pierwsze informacje w sieci! Czego możemy oczekiwać po Igrach 2010? Jakie zespoły zagrają na tegorocznych gliwickich juwenaliach? Czego spodziewają się studenci?

Zapraszam do oglądnięcia filmu zdradzającego szczegóły Igrów 2010.

Komentarzy (0)

Tagi: , ,

Bio Yogi na zimę

Opublikowano 18 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Gotuj z Płuciennikiem. Pewnie zastanawiacie się, co jeszcze znajdziecie na tym blogu. Mogę Was zapewnić, że jeszcze Was zaskoczę. Bez obaw – poniższy filmik nie jest początkiem jakiejś serii, jak w przypadku Rozmów przy Mate, a jedynie efektem mojej chęci pokazania Wam jak przygotować niezbyt jeszcze popularny w Polsce napój o niespotykanym słodkim, a zarazem pikantnym smaku.

Zima nie ustępuje, dlatego na mroźne wieczory chciałbym polecić Wam przepyszną herbatę Bio Yogi, którą przygotowuje się na bazie czarnej herbaty i Yogi Tea.

Przepis jest bardzo prosty, jednak sporządzenie jej wymaga trochę czasu.

1. Doprowadzamy 1 litr wody do wrzenia.
2. Dodajemy 2 łyżeczki Yogi Tea i pod przykryciem gotujemy przez 15 minut.
3. Następnie dodajemy łyżeczkę czarnej herbaty (np. Rafaello) i zdejmujemy z palnika.
4. Odstawiamy na 15 minut.
5. Pozostaje tylko dodać mleka i cukru do smaku.
6. Gotowe. Smacznego!

Komentarzy (0)

Zazdrość zżera Orange

Tagi: , ,

Zazdrość zżera Orange

Opublikowano 17 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Dlaczego Play zmiótł z rynku po raz kolejny konkurencję? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: Stan darmowy. Może nowa propozycja dla użytkowników Play Fresh nie jest do końca darmowa, ale na pewno jest bardzo korzystna.

Doładowując konto w Playu za minimum 30 pln (po aktywacji *111*1*1#) otrzymujemy całkowicie za darmo rozmowy w sieci (onnetowe). Przez 30 dni możemy dzwonić do wszystkich z Playa. Następnie, jeśli mamy ochotę, możemy ponownie aktywować usługę doładowując konto. czytaj dalej…

Komentarzy (0)

Rozmowy przy Mate – już wkrótce na blogu!

Tagi:

Rozmowy przy Mate – już wkrótce na blogu!

Opublikowano 01 lutego 2010 przez Patryk Płuciennik

Mam wielką przyjemność przedstawić Wam nowy program, który będziecie mogli zobaczyć na blogu. Rozmowy na różne tematy, komentarze, ciekawi goście i wiele więcej! Zapraszam do zapoznania się z czołówką oraz wyglądem “studia”. Już wkrótce pilot.

“Rozmowy przy Mate”

Komentarzy (0)

Tagi: , ,

Zmiany parkingowe na Politechnice Śląskiej – wywiad

Opublikowano 18 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Bodźcem rozpoczynającym rozmowę z mgr inż. Janem Maroszkiem, Przewodniczącym Uczelnianego Zarządu Samorządu Studenckiego, był akapit w jednym z moich tekstów na blogu.

Jan Maroszek (J.M.): “Pamiętajcie, że tereny bagniste oraz klepiska mogą również okazać się terenem zielonym dla panów ze Straż Miejskiej.” [cytat z bloga] Tak się robi ze względu na to, że właśnie autami tam stają studenci.

Patryk Płuciennik (Red.): Ponieważ nie ma gdzie stanąć.

J.M.: Bo nic nie było robione od ponad 30-stu lat.

Red.: Najpierw parking, później zakaz.

J.M: Nie, bo wtedy już się nie odrodzi ta trawa, co jest zajeżdżana – trzeba temu zaradzić jeszcze przed roztopami, żeby nie było znowu wielkiego bagniska… Zdanie wielu osób wysłuchałem i jak najbardziej jest w tej kwestii spore poparcie.

Red.: Trawę “sadzi się” teraz w 15 minut, rozwijasz, nawadniasz, po 2 dniach już sobie rośnie.

J.M.: Tak, ale to wymaga zainwestowania kolejnych funduszy, i to znacznych…

Red.: 1. Dodatkowe komfortowe, bezpłatne parkingi, 2. ustawienie zakazów w miejscach zielonych. Oto prawidłowa kolejność. Co z tego, że ustawisz zakaz, nie dając innego miejsca parkingowego. W takim wypadku nikt się nim nie będzie przejmował.

J.M.: Istnieją miejsca parkingowe, zatem można parkować już w innych miejscach.

Red.: Płatny na ul. Łużyckiej i… „Tafla” oddalony 20 minut od uczelni.

J.M.: Tafla nie jest tak daleko… Z kolejnym parkingiem – przy Starej Hali jest też tak, że ma być niebawem otwarty. W przeciągu 2 tygodni boisko przy Strzesze też będzie tymczasowym parkingiem – potem rozpocznie się budowa nowego boiska: tzw. “Orlik”. Nie jest zatem źle.

Red.: Niebawem, ale po zamontowaniu słupków.J.M.: Niestety nie da się zmieścić aktualnie racjonalnie tylu samochodów w terenach, które są do tego przystosowane. Dlatego też [wprowadzenie zakazów - dop. redakcja] ma być bodźcem do tego, żeby ludzi trochę zniechęcić do przyjazdu autem – bo z pustego to i Salomon nie naleje – piętrowe parkingi to dopiero za kilka lat powstaną.

Red.: Z mojej strony wygląda to tak: „nagle” Rektor zauważa, że uczelnia staje się wielkim parkingiem i szybko chce temu zapobiec. Stawia zakazy przed udostępnieniem nowych parkingów. Tymczasem komunikacja miejska do miasteczka studenckiego to żenada, parkingów na rowery również nie ma. Pozostaje spacer?

J.M.: W końcu będzie zmieniany wizualnie nasz kampus i dostosujemy się do jakiegokolwiek poziomu uczelni europejskich. Parkingi są, kolejne będą oddawane niebawem, a długoterminowe rozwiązania są wciąż wdrażane i skutecznie realizowane. Parkingi rowerowe są kwestią, która również może być poruszona i sądzę, że szybko zaakceptowana do zrealizowania.

Red.: Dziękuję za rozmowę.

Komentarzy (0)

Wspomniene lata: wycieczka do Rud Raciborskich i okolic

Tagi:

Wspomniene lata: wycieczka do Rud Raciborskich i okolic

Opublikowano 16 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Za oknami zima, a tymczasem na blogu postanowiłem przypomnieć nieco lata. Zapraszam do oglądnięcia galerii z wycieczki rowerowej do Rud Raciborskich i okolic.

fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Patryk Płuciennik
fot. Kuba Kurdybelski

fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski
fot. Kuba Kurdybelski

Komentarzy (0)

Herbaciarnia Czajnik Gliwice – recenzja

Tagi: , ,

Herbaciarnia Czajnik Gliwice – recenzja

Opublikowano 06 stycznia 2010 przez Patryk Płuciennik

Zapraszam do lektury odświeżonego tekstu dotyczącego herbaciarni “Czajnik” w Gliwicach.

fot. Piotr Musioł

Ten lokal mogę wszystkim polecić z czystym sumieniem. Jak trafić do “Czajnika”? Herbaciarnia mieści się przy ulicy Fredry 4. Zapewne nie za dużo Wam to mówi, a więc dokładniej: idąc ze Zwycięstwa wzdłuż “balcerka” (mając go po prawej stronie) 50 metrów przed wejściem do parku Chopina po lewej stronie znajduje się wspomniany lokal. Otwarty jest od poniedziałku do soboty od 12.00 do 22.00 (w niedzielę od 14.00).

Dlaczego właśnie “Czajnik” zasługuje na uwagę? Z kilku powodów. Po pierwsze – i najważniejsze – niepowtarzalny klimat, który tworzy wspaniały orientalny wystrój, nastrojowa muzyka. Po drugie fachowa obsługa, która – mogę to powiedzieć z czystym sumieniem – zna się na rzeczy. O herbacie można tutaj rozmawiać godzinami, wymieniając opinie, spostrzeżenia i ciekawostki. Po trzecie ogromny wybór każdego rodzaju herbat.

Jeśli chodzi o sam lokal, to mamy do dyspozycji 6 loży (w tym jedna duża, dzielona), tak zwanych podestów oraz dwa stoliki. W lożach siedzimy po turecku, bądź w pozycji relaksacyjnej (z wyciągniętymi nogami), dla wygody mamy różnego rodzaju poduszki i poduszeczki, o które możemy się oprzeć lub podłożyć, gdzie nam się podoba. Lokal jest przyciemniony, przyjemnie zadymiony, klimatu dodają wszelakiej maści dywany oraz subtelne oświetlenie.

fot. Piotr Musioł

Dostajemy menu, wybieramy miejsce, gdzie chcemy spędzić najbliższy czas i za chwilę pojawia się kelner. W zależności od obłożenia lokalu herbatę otrzymamy po około 10 minutach, lub po 30 jeśli wybierzemy na przykład BioYogi, której parzenie wymaga dłuższej chwili.

Co w samym menu?

Wybór herbat jest ogromny. Czarne, czerwone, zielone, aromatyzowane, napary z owoców, Yerba Mate… na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Każda z herbat posiada właściwości, o których możemy przeczytać w menu (są tam też ciekawostki dotyczące pochodzenia herbaty) lub zapytać obsługę. Znajdziemy tutaj takie herbacianie specjały jak: Herbata Przeciw Grypie, Energy Guarana Tea (energetyzująca), Gemaicha (wyśmienita zielona herbata z dodatkiem między innymi ryżu), smakowe Mate (kaktusowe, Beduin, kokosowe, amaretto, cytrynowe, miodowy karmel i inne), napary (Rafa Koralowa, Hawajska Owocowa) oraz wiele, wiele innych. Poza tym jako dodatek możemy zamówić orzeszki (wasabi, pistacje, pikantne, miodowe), chipsy bananowe, różne owoce suszone, ciastka (pszenne, w czekoladzie) oraz fajkę wodną.

Fajka wodna to, można śmiało stwierdzić, specjalność “Czajnika”. Możemy wybrać spośród kilkunastu smaków. Zawsze nabita prawidłowo, długo paląca się, dająca świetny, smaczny dym. Jest idealnym dodatkiem do ciepłego napoju.

Z herbat polecam spróbować BioYogi, którą przygotowuje się na bazie mleka, przypraw i czarnej herbaty (na przykład Bananowej Wyspy). Należy pamiętać, że czas oczekiwania wynosi 30 minut. Jednak jeśli mimo to skusimy się na nią to jest to prawdziwa znakomitość! Ma słodki, ale pikantny cynamonowy smak. Jest to jedyna z niewielu herbat, która otrzymujemy posłodzoną. Do każdej innej, oczywiście, również możemy zamówić cukier, jednak odradzam. Zabijanie smaku w tej sposób nie jest wskazane.

fot. Piotr Musioł

Co jeszcze warto wiedzieć o “Czajniku”? Możemy dokonać rezerwacji (w weekendy wieczorem jest to polecane) za pomocą numeru telefonu 889 002 445. Rezerwacja kosztuje 10pln za godzinę, którą mamy zamiar spędzić przy herbatce, jednak te 10pln amy do wykorzystania w zamówieniu.

Polecam herbaciarnię “Czajnik” zarówno na długie zimowe wieczory, jak i latem jako miejsce, w którym zatrzymuje się czas i zapominamy o wszystkim celebrując picie herbaty, czy paląc fajkę ze znajomymi.

Przykładowe ceny:
- dzbanuszek herbaty: 9pln
- dzbanuszek herbaty BioYogi: 12pln
- yerba mate: 8pln
- fajka wodna: 20pln
- ciasteczka: 4pln

Rezerwacja Gliwice (ul. Fredry 4): 889 002 445,
rezerwacja Zabrze (ul. Wolności 254): 509 257 519.

Na koniec mała uwaga: palenie tytoniu powoduje raka, dlatego fajkę wodną zapalą tylko pełnoletni klienci.

Teraz herbaciarnia “Czajnik” również w Zabrzu – zobacz film.

fot. Piotr Musioł
fot. Piotr Musioł

Komentarzy (0)

Co z tobą, Playu

Tagi:

Co z tobą, Playu

Opublikowano 05 grudnia 2009 przez Patryk Płuciennik

Generalnie jestem zadowolony ze swojego operatora telefonii komórkowej. Generalnie, bo zdarzają się wpadki, których przemilczeć nie mogę. I tak w zeszłym tygodniu zauważyłem, że mój telefon przestał informować mnie o nadchodzących e-mailach, a pogoda na pulpicie nie była aktualna.

fot. Patryk Płuciennik

Zaraz, zaraz – pomyślałem. Przecież telefon nie sygnalizuje internetu od 2 dni. Trzeba zapłacić złotówkę i zadzwonić na infolinię Playa – innego wyjścia nie widzę.

Nie było żadnych zgłoszeń – usłyszałem w słuchawce głos zdziwionego konsultanta. „Proszę podać lokalizację, może UMTSu po prostu nie ma tam, gdzie się pan znajduje” powiedział. Proszę pana, ja w tym miejscu używam internetu od kilku miesięcy i nigdy nie było żadnych problemów – rzekłem i oczekiwałem przez kilkadziesiąt sekund, no o to mnie poproszono. „W takim razie, jeśli ten stan będzie utrzymywał się przez 24 godziny proszę zadzwonić jeszcze raz i przyjmiemy zgłoszenie”. Co to, to nie. Nie miałem ochoty wydawać kolejnych pieniędzy na połączenie z BOK-iem Playa. Zasięgu UMTS nie ma od wczoraj i właśnie teraz chcę zgłosić awarię.

Na szczęście konsultant nie był oporny i po dłuższej chwili mogłem spokojnie się rozłączyć zadowolony z podjętych działań. „Pion techniczny to sprawdzi i ktoś do pana wkrótce zadzwoni” powiedział na dowidzenia.Chwilę później dowiedziałem się, że Kamil również od kilku dni nie ma internetu, a w Zabrzu połączenie UMTS zrywa co kilka chwil, tak, że nie da się surfować po stronach WWW. A ponieważ był sobotni wieczór, nie oczekiwałem, że ktoś zajmie się tym przed poniedziałkiem. Tymczasem już w niedzielę koło południa (może wcześniej, ale kto wcześniej wstaje w dzień święty) na wyświetlaczu mojego telefonu pojawiła się ikonka 3G symbolizująca zasięg.

Oczekiwałem na przeprosiny. W poniedziałek, wtorek i środę jeszcze miałem nadzieję, że ktoś z Zabawowej sieci do mnie zadzwoni. Naiwnie. Nikt nie był na tyle łaskaw.
Cieszę się, że to naprawili. Co nie zmienia faktu, że 3 dni internet nie działał, a pion techniczny leżał i nie robił nic.

Chciałem złożyć reklamację. W końcu wykupiony pakiet 500 MB to wydatek 15pln miesięcznie i bezdyskusyjnie należy mi się przynajmniej 1,50zł zwrotu. Tutaj jednak lenistwo wygrało z chęcią walki „o swoje” i reklamacji do tej pory nie napisałem. Mam jeszcze, co prawda, kilka dni by to zrobić, ale szczerze mówiąc, wątpię czy znajdę czas.

Cała ta sytuacja przypomniała mi, że na przykład w radiu jeśli problemy techniczne przerywają muzykę w odbiornikach, nikt nigdy nie przeprasza i udaje, że wina stoi po stronie słuchacza. Podobno takie zachowanie jest profesjonalne. Czy jednak dotyczy to operatorów komórkowych? Chyba nie.

Playu, dlaczego tak brzydko potraktowaliście abonentów z Gliwic i okolic? Wstydźcie się.

Komentarzy (0)

Płuciennik w Krakowie (część druga)

Tagi: ,

Płuciennik w Krakowie (część druga)

Opublikowano 13 listopada 2009 przez Patryk Płuciennik

Jak to część druga? Przeczytaj początek relacji tutaj.

Herbata została przygotowana na zwykłej „kranówie”. Była bardzo „mułowata”. Może zbyt dużo wymagam od lokalu z fajkami wodnymi. Czekolada na gorąco przeciętna, po prostu dobra. Za to sheesha, rewelacyjna. Orzeźwiająca, smaczna i bardzo długo się paliła. Przygotowana perfekcyjnie.

Wspomniane wcześniej orzeszki „nie-ma-ich-w-karcie” okazały się zwykłą puszką marki Aro (zdjęcie znajdziecie na Blipie). Tragedia.

Siedzieliśmy w sali, gdzie muzyka grała naprawdę głośno, momentami musieliśmy przekrzykiwać wokal natrętnej piosenki. Są oczywiście miejsca w Sheesha Barze, gdzie ledwo usłyszymy dźwięki muzyki, na przykład pomieszczenia za toaletami. Jest cicho, można spokojnie porozmawiać, ale… zmuszeni jesteśmy czuć nieprzyjemny zapach z WC. Jest tam, co prawda, włączony gniazdkowy odświeżać powietrza, ale nie do końca spełnia swoją rolę. Zamiast niwelować przykrą woń raczej tworzy ładniejszą, konkurencyjną, która łączy się z tą brzydką. No tak, po chwili nasz węch się przyzwyczaja, tylko czy o to, aby na pewno, chodzi?

Na niektórych ścianach zawieszone zostały telewizory LCD pokazujące teledyski do aktualnie prezentowanej muzyki. Takie ekrany często są stosowane, by umilić czas klientom, którzy zdecydowali się zabić czas samemu (na przykład w McDonaldzie). Tutaj są urozmaiceniem, a czekając na spóźnionych znajomych nie powinniśmy się nudzić. Jeśli chodzi o ogólne dopasowanie do lokalu, moim zdaniem, średnie.Sama jakość obsługi również pozostawia wiele do życzenia. Kelnerka tylko przynosiła zamówienie i stawała nad stolikiem nieporadnie. Wszystkim, co znajdowało się na stoliku musieliśmy manewrować sami. Co prawda, pani zawsze grzecznie dziękowała, ale chyba nie taka jej rola (a może się mylę?).

Podsumowując. Sheesha Bar w Krakowie przy Małym Rynku 2 jest lokalem ciekawym, ładnie urządzonym, przestronnym, tworzącym klimat, jednak słaba wiedza obsługi i kilka niedociągnięć sprawiają, że nie do końca przekonałem się do tego baru. Oczywiście, jeśli będziecie okazjonalnie w Krakowie można się tam zaczepić na godzinę, czy dwie. Ja natomiast nie dorzucę go do swoich ulubionych miejsc (i tutaj miejsce dla czepialskich, którzy zapewne zaraz napiszą, że ten lokal jest oddalony od Gliwic o 110km).

Udostępnij

Komentarzy (0)

Gdzie pójść na randkę w Gliwicach?

Tagi: ,

Gdzie pójść na randkę w Gliwicach?

Opublikowano 13 listopada 2009 przez Patryk Płuciennik

Gdzie pójść na randkę w Gliwicach? Takie pytanie zadają sobie Ci, którzy właśnie poznali wspaniałą kobietę, czy mężczyznę. W poniższym tekście przedstawię kilka propozycji, które można połączyć w całkiem miły wieczór.

Niektórzy mówią, że na początku nie powinniśmy iść „pomilczeć” do kina. Ja jednak się z tym nie zgadzam. 2 godziny w kinie na początek pozwolą nam nie tylko na swobodną rozmowę przez resztę wieczoru dotyczącą filmu, ale również tematy bardzo luźno z nim powiązane. Jakie kina mamy do wyboru? No niestety, tak naprawdę, dwa. „Sieciówkę” w centrum handlowym, która oferuje nam oprócz filmu popcorn, colę, batoniki i orzeszki oraz jednosalowe kino Bajka-Amok. Należy zadać sobie pytanie, idziemy na film, czy się najeść? Jeśli nie chcemy pochłaniać śmieciowego jedzenia w dużych ilościach, wybrałbym raczej tę drugą opcję ze względu na klimat małego kina. Warto też zauważyć, że zostało niedawno wyremontowane.

Po kinie wypadałoby znaleźć urokliwy lokal, w którym można spokojnie posiedzieć i porozmawiać. Mam kilka propozycji: cukiernio-kawiarnia „Karmel” (znana bardziej gliwiczanom jako „Karmelek”), kawiarnia Cynamon, herbaciarnia „Czajnik”,Karmelek to znakomite miejsce, aby porozmawiać. Muzyka w lokalu jest cicha, a wchodząc do środka usłyszymy raczej gwar rozmów. Proponuję usiąść na tak zwanym pięterku. Wtedy to zamówienie przyjedzie do nas windą (taka atrakcja), a i miejsce jest dużo bardziej przytulne. Zimowe ubranie możemy zawiesić na wieszaku. Co oferuje Karmelek? Przede wszystkim ogrom ciast do wyboru, ale nie tylko – w ich ofercie znajdziemy również desery lodowe oraz różne gorące napoje (gorącą czekoladę, czy kawę). Tutaj na pewno randka się uda.Herbaciarnia Czajnik to urocze miejsce niedaleko parku Chopina. Lokal mieści się w piwnicy. Co znajdziemy w menu Czajnika? Setki starannie podanych herbat, zielonych, czarnych, białych oraz przeróżne egzotyczne napoje. Możemy również napić się Yerba Matę. Poza tym podczas raczenia się gorącym naparem możemy skusić się na przeróżne orzeszki, ciasteczka lub inne dodatki. Naszej partnerce możemy również zaproponować wypalenie fajki pokoju. Klimat lokalu jest niepowtarzalny. Wszędzie poduszki, siedzimy na podestach otoczeni wspaniałym orientalnym wystrojem. Spokojnie można tutaj spędzić 2 godziny.Kawiarnia Cynamon. Niezły wystrój. Całkiem wygodne kanapy. Zakochani mogą zjeść desery lodowe, wypić herbatę lub piwo. Trudno tak naprawdę coś więcej powiedzieć o Cynamonie. To po prostu przeciętna kawiarnia, która niczym szczególnym się nie wyróżnia (no może poza częstotliwością mycia okien). Warto jednak zajrzeć z ciekawości.

Po posiłku proponuję wybrać się na spacer. I tu znowu możliwości jest kilka. Na pewno przechadzka w parku jest dobrym wyborem. Tylko na który się skusić? Na pewno park Chopina, bo to jedyne tak zadbane miejsce zielone w Gliwicach z palmiarnią w środku, przy tym blisko ul. Zwycięstwa. Jeśli chcemy nieco oddalić się od centrum warto zajrzeć również do parku Grunwaldzkiego.

Możemy przespacerować się po starówce, ale to propozycja raczej dla mało wrażliwych. Na pewno kościół Wszystkich Świętych oraz Katedra prezentują się wieczorem bardzo ładnie, gorzej jednak z niektórymi zaniedbanymi kamienicami.

Innym ciekawym miejscem w Gliwicach jest niedawno wyremontowana radiostacja. Najlepiej wybrać się tam jednak autobusem, czy samochodem. Sama powierzchnia nie jest imponująca, bo obejście radiostacji dookoła zajmie nam może 5 minut, ale znajdują się tam całkiem wygodne ławki. A jak tylko zostanie naprawione oświetlenie (podobno już naprawili) będziemy mogli podziwiać najwyższych w Europie obiekt drewniany w kolorach tęczy.

Sądzę, że powyższe propozycje sprawdzą się na początku, ale mogą być też miłą odmianą dla tych, którzy wieczory spędzają w pubach. Na pewno w jednym z miejsc się zakochacie i będziecie je odwiedzać regularnie.

Komentarzy (0)

Smak dzieciństwa

Tagi:

Smak dzieciństwa

Opublikowano 11 listopada 2009 przez Patryk Płuciennik

Duplo wróciło i ma się dobrze. Od całkiem niedawna możemy te wspaniałe wafelki z orzechowym nadzieniem kupić nie tylko w wielkometrażowych sklepach, ale także w osiedlowych “spożywczakach”. Wgryzając się w Duplo od razu poczujecie się 15 lat młodsi – na prawdę rewelacja. Za 10 sztuk (pudełko) zapłacimy od 8 do 9 pln.

fot. Patryk Płuciennik

Ferrero po wieloletniej przerwie wprowadziło na polski rynek ten mały, ale jakże smaczny batonik. Podobno od kilku dni możemy zobaczyć reklamę ich produktu na szklanym ekranie (przynajmniej tak twierdzą Wirtualne Media, sam nie oglądam telewizji).

Duplo zawiera prawie 100 kilokalorii, niecały gram białka, 6 gramów tłuszczy i 10 gramów węglowodanów. Sam waży zaledwie 18,2 gramów.

Czy Wy również macie dobre wspomnienia z Duplo?

Udostępnij

Komentarzy (0)






Zaloguj się, aby mieć kontakt z innymi w nGliwice.pl:


Lista użytkowników

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Blip.pl

Użytkownicy serwisu

21 użytk. - Pokaż wszystkich

Powered by Small Mingle Icon Mingle

Follow pluciennikpl on Twitter