Kto czytał nie tak dawno „Nowiny Gliwickie” – jedno z lipcowych wydań – zapewne natrafił na tekst o wizji nowego centrum Gliwic. Tekst na tyle ciekawy, że wyraża zmianę koncepcji zagospodarowania ścisłego Śródmieścia oraz gliwickiej Starówki. I nie byłoby w tym nic zadziwiającego, gdyby nie fakt, że pod ową nową koncepcją podpisuje się obecny prezydent miasta.
Co zakłada owa koncepcja? Po pierwsze uczynienie z ul. Zwycięstwa deptaku, a wraz z nim ożywienie tej części miasta poprzez powstanie tutaj licznych kafejek, restauracji oraz otwarcie ekskluzywnych sklepów. Piękne, nieprawdaż? Ale na ile prawdzie? Zwłaszcza kiedy pamięta się o tym, że to ostatnia dekada rządów obecnej ekipy w UM doprowadziła do tego, iż bez wszelkich zastrzeżeń ulica ta mogła by nazywać się ulicą Bankową. Jeśli ktoś zada sobie trud policzenia ilości występujących przy ul. Zwycięstwa placówek finansowych łącznie z wszelkimi kasami kredytowo-pożyczkowymi, znajdzie ich tam ponad 25! Mały lokalny rekord. Prawdziwe zwycięstwo gospodarki kapitalistycznej!
Ale to nie wszystko, gdyż ul. Zwycięstwa jako deptak ma łączyć we wspomnianej wizji dwa centra. Jedno komunikacyjno-handlowe w pobliżu dworca PKP, który niebawem ma również zostać poddany kompleksowemu remontowi (drobne prace widać już dziś). Już dziś istnieje w tej okolicy FORUM. Drugie centrum o charakterze kulturalnym ogniskować ma się wokół remontowanego obecnie (nie bez protestów) Rynku. Także Starówka ma odzyskać swój blask. Owe dwa centra połączone wyłączoną z ruchu kołowego ul. Zwycięstwa mają się zatem stać nowym centrum Gliwic. Chciałoby się rzec, że piękna to wizja, ale czy naprawdę realna? Co ciekawe, ów deptak w miarę możliwości powinien zostać przedłużony w kierunku ul. Wieczorka, która miałaby się stać także przestrzenią życia kulturalno-handlowego tej części miasta. Zatem – jak widać – wyruszając spod dworca kolejowego można by w przyszłości dotrzeć spokojnie – idąc przysłowiowo z nogi na nogę – aż do kościoła Podwyższenia Krzyża. Czyż w sumie nie byłoby to cudowne? Ale na ile realne?
Koncepcja ta, która w jakiejś mierze stanowi połączenie różnych już pomysłów na zagospodarowanie gliwickiego Śródmieścia i na dzień dzisiejszy zrujnowanej Starówki, rodzi jednak fundamentalne pytanie. A mianowicie, dlaczego do tej pory nie była wcielana w życie? Dlaczego – wręcz z jakąś premedytacją – lokowano kolejne banki przy ul. Zwycięstwa zmieniając jej historyczny charakter jako reprezentacyjnej arterii miasta? Arterii, która powinna tętnić życiem do późna, a nie zamierać wraz z zamknięciem ostatnich drzwi w banku? W weekendy w ogóle wydaje się być prawie całkiem wymarłą, gdyż instytucje finansowe – jak wiadomo przecież od dawna – mają w tym czasie chwile wolne od pracy. Wnikliwy obserwator przestrzeni miejskiej dostrzeże i ten fakt, że i oto na Rynku osiadł już jakiś czas temu pewien bank. Na szczęście tylko jeden! Przed inwazją banków uchroniła się wyłącznie Starówka. Bankowa epidemia nie dotknęła jej, gdyż rozpoznano może, że z racji specyficznego uroku tej części miasta mało osób tam zagląda. Oczywiście nie chodzi tutaj o demonizację instytucji bankowych, a o istotną kwestię, że życie mieszkańców miasta nie ogranicza się tylko do korzystania z instytucji banku. Banki z drugiej strony przydałyby się na wielu miejskich osiedlach.
‘NOWY ŚWIAT i stare Miasto’ – lub też odwrotnie – to w sumie dobry slogan marketingu miejskiego, jedynie rzecz w tym, że tak naprawdę niewiele ma on w sobie konkretnej treści. Wrocław reklamuje się jako ‘miasto spotkań’, Poznań informuje, że jest ‘miastem know-how’, a bliższe Gliwicom Katowice kuszą sloganem ‘miasta wielkich wydarzeń’. A co mówi osobom zainteresowanym Gliwicami tekst: ‘stare Miasto NOWY ŚWIAT’? Obecnie chyba nie za dużo?
Na stare miasto, czyli Starówkę jakoś wstyd brać przyjezdnych gości, miejscowi natomiast wiedzą, jak ona wygląda. A nowy świat, to chyba też coś więcej niż sama nazwa ulicy – Nowy Świat? Nadal mało reprezentacyjna, choć swoją siedzibę ma tam Gliwicki Teatr Muzyczny. Również kończy się tam przedłużona jakiś czas temu linia ‘tramwajobusa’ A4. Może tym nowym światem są tzw. Nowe Gliwice? Ale czy nie za bardzo peryferyjnie położone? Bądź też Strefa Ekonomiczna z fabryką Opla? Może jednak kolejne centra handlowe? Lub właśnie węzeł Gliwice-Sośnica?
We wspomnianym tekście w „Nowinach Gliwickich” mowa jest też o możliwości powrotu do miasta nie tak dawno zlikwidowanego tramwaju. Czyżby było to oko puszczane w stronę wyborców? A może jednak refleksja nad niepowetowaną dla wielu gliwiczan stratą oraz energią protestu, jaką ona wywołała u wielu mieszkańców miasta? Jakie faktycznie nastąpią zmiany, czas sam pokaże. W sumie tak jak zawsze. Byle przyniosły one autentycznie coś dobrego budując niezapomniany klimat grodu nad Kłodnicą.